W Alpakrainie

Dotychczas Karwów, malowniczo położona miejscowość za Opatowem, znana była z cudownego źródełka błogosławionego Wincentego Kadłubka, wędkarzom zaś ze zbiornika wodnego, który powstał po zlikwidowanym kamieniołomie.
Karwów jednak od roku przyciąga jeszcze jedną wyjątkową atrakcją, jaką jest Alpakraina, w której żyje stadko alpak. Odwiedzający mają możliwość bliżej poznać te piękne zwierzęta, a nawet pospacerować z nimi po pastwisku.
Odskocznia od codzienności
Na pomysł stworzenia niespotykanego miejsca w Karwowie wpadli ostrowczanie Elżbieta i Daniel Oziomek, którzy jak mówią, szukali spokoju i odskoczni od zabieganej codzienności.
-Nieruchomość kupiliśmy ok. 12 lat temu – mówi Daniel. Na początku szukaliśmy miejsca pod działalność, którą się zajmujemy. Szukaliśmy dosyć dużej działki. Generalnie pola, które nie będzie zbyt drogie. W sumie nie patrzyliśmy na walory, jakie ma Karwów. Nawet nie wiedzieliśmy, że jest tutaj źródełko Wincentego Kadłubka.
Na działce, którą zakupili Elżbieta i Daniel, stał budynek, który niegdyś służył za stajnie. Dzisiaj został zaadaptowany na piękny dom mieszkalny.
-To miała być odskocznia od codzienności, tak zwana działka na wsi z możliwością weekendowego spędzenia tutaj czasu – mówi Elżbieta. Pomysłów na swoje miejsce na ziemi było kilka. Może dom w Kielcach, może powrót do Ostrowca Świętokrzyskiego. Kilka lat temu podczas pobytu w górach mąż nagle zachorował. Jak na tak młodą osobę, mąż miał wtedy 35 lat, było to dla nas ogromnym ciosem i szokiem. Zaczęliśmy szukać spokojniejszej pracy, po prostu, spokoju. Zaczęliśmy widzieć inne wartości, że jesteśmy my, a nie tylko praca. Rekonwalescencja po chorobie trwa około 6 miesięcy. Wtedy zaczęliśmy szukać jakiegoś pomysłu na życie. Po drodze różne wizje się pojawiały, ale nic nie było na tyle zaawansowane, abyśmy przeszli do realizacji. W międzyczasie myśleliśmy nawet o sprzedaniu wszystkiego i wyjechaniu do ciepłych krajów. Aż w tamtym roku w sierpniu, kiedy mąż wracał z pracy i zatrzymał się w restauracji, w telewizji był emitowany program rolniczy Pomysł na życie – hodowla alpak. Zadzwonił do mnie i powiedział – słuchaj, a może zaczęlibyśmy hodować alpaki. Zbiegło się to z moimi poszukiwaniami płaszczyka z wełny alpak i przeglądałam Internet co to za zwierzę ta alpaka. Gdy zadzwonił mąż, pomyślałam wtedy – w sumie dlaczego by nie.
-Jak wróciłem do domu, to żona już siedziała z telefonem w ręku i szukała informacji o alpakach – wspomina Daniel.


W poszukiwaniu informacji
Pierwszy krok Elżbiety i Daniela w stronę hodowli alpak to wyjazd we wrześniu ubiegłego roku na targi Animal Love we Wrocławiu, gdzie miało być kilka stoisk hodowców z alpakami.
-I były. Niesamowite zainteresowanie alpakami, ciężko było się przecisnąć – mówi Elżbieta. Słyszeliśmy jak jedna z kobiet umawiała się z hodowcą na spotkanie, po czym my podeszliśmy i zrobiliśmy to samo. Niestety, rynek hodowców alpak w Polsce jest troszeczkę dziwny. Nie ukrywam, że mieliśmy problem, żeby gdzieś z kimś się spotkać w hodowli i zobaczyć jak to wygląda od środka.
-Byli hodowcy, którzy z nami się spotkali i podzielili się spostrzeżeniami co do hodowli, ale byli i tacy, którzy owszem chcieli nam opowiedzieć o hodowli, ale odpłatnie – opowiada Daniel.
Moi rozmówcy odwiedzili także dużą, dość znaną hodowlę alpak Coniraya pod Krakowem oraz Alpakarium na Podlasiu.
-Początkowo wiele osób dziwiło się nam – wraca pamięcią do tamtego czasu Elżbieta. Były pytania: a po co wam to, a co będziecie z tymi alpakami robić, a nawet żartobliwe: będziecie je jeść?
Zakup nie taki prosty
Zakup alpaki nie jest prostą sprawą. Trzeba się ustawić w kolejkę. Poczekać cierpliwie jak się urodzi, jak się odchowa.
-Aż wszyscy inni przed nami kupią – mówi Elżbieta. Musieliśmy przede wszystkim bardzo dużo wiedzy posiąść, a wiedza na temat alpak nie jest ogólnodostępna w Polsce. Nie ma wielu hodowli, jest mało alpak i teoretycznie jest jedna książka „Chów alpak”, która ma 75 stron, a oprócz tego są tylko artykuły, które gdzieś należy wyszukać, właśnie m.in. w grupach na Facebooku.
Alpaki żyją w Ameryce Południowej, głównie w Andach. Najwięcej alpak żyje w Peru i są one najlepsze gatunkowo. Niestety, jak usłyszałam, eksport wysokogatunkowych zwierząt z Peru jest zablokowany. Jeżeli chodzi o hodowlę alpak w Europie, to góruje Anglia, potem są Niemcy.

-W Polsce mamy 10 proc. alpak w stosunku do liczby alpak w Niemczech – mówi Daniel.
-Duża jest także różnica w jakości tych zwierząt, mamy alpaki linii peruwiańskiej, linii chilijskiej: peruwiańskie alpaki są znacznie lepsze jakościowo – mówi Elżbieta.
Pierwszy był Boniek
Pierwszą alpaką, jaka trafiła do Alpakrainy w Karwowie, był samiec o imieniu Boniek z polskiej hodowli.
-Pozostałe alpaki były przywożone do naszej hodowli sukcesywnie- wspomina Elżbieta. Dwóch młodych samców mamy z Niemiec, cztery samice kupiliśmy z polskiej hodowli. Kolejne dwie przyjechały z hodowli Heaven Alpacas. To są alpaki wysokogatunkowe. Nie są zwierzęta tylko do agroturystyki czy alpakoterapii, ale przeznaczone do dalszej hodowli, do rozrodu. Obecnie w Alpakrainie jest 11 zwierząt. W stadzie jest młody 2 miesięczny samiec, który przyszedł na świat u nas.W stadzie jest trzech dorosłych samców: Boniek, Golden Boy, Nondor i 7 samic: Hobnob, Toyaha, Megi, Margo, Petunia, Waruza, Karamba oraz mały Silver Boy. Najstarsza samica ma 7 lat, cztery samice obecnie spodziewają się potomstwa.
-Każdy hodowca alpak liczy na to, że urodzą się same samice – podkreśla Daniel. Wtedy można hodowlę powiększać. Jak się okazuje, w tym roku w hodowlach urodziły się w większości samczyki.
-Tym bardziej, że samice, nawet chilijki, są dużo droższe niż samce – mówi Elżbieta. Samca można kupić od 4 tysięcy złotych, a koszt młodej samicy zaczyna się od 6,5 tys. złotych. To są oczywiście minimalne ceny. W Polsce, co dopiero została podpisana ustawa przez prezydenta mówiąca, że alpaki będą sklasyfikowane jako zwierzęta gospodarskie. Do tej pory nie były to zwierzęta egzotyczne, ale nie miały statusu także zwierząt gospodarskich.

Celem hodowla
-Naszym podstawowym celem jest poprawa jakości alpak w Polsce, rozmnażanie zwierząt wysokogatunkowych, potem sprzedaż młodych sztuk – przyznaje Elżbieta. Oczywiście założyliśmy gospodarstwo agroturystyczne, ponieważ są osoby, które chciałyby poznać, dotknąć i poprzebywać z tymi cudownymi zwierzętami.
-Mamy duże zainteresowanie, odwiedziło nas kilka pań nauczycielek, które powiedziały, że jak tylko będzie możliwość zorganizowania spotkania dla większej grupy to jak najbardziej chciałyby tutaj przyjechać ze swoimi klasami- mówi Daniel. Zastanawiamy się jak to zrobić.
-Chodzi nam o bezpieczeństwo zarówno dzieci, jak i zwierząt- mówi Elżbieta. To nie jest zoo, że chodzimy sobie alejkami i tylko patrzymy na alpaki. U nas można pobyć z alpakami, nawiązać z nimi kontakt, dotknąć. Natomiast tego dotyku i tych zasad związanych z bezpieczeństwem w stosunku do nas i zwierząt musimy się nauczyć, ale też musimy zwierzęta przyzwyczaić do nas. Powinniśmy wykonywać czynności w określony sposób, tak by nie przestraszyć zwierząt.
Ważna rola hodowcy
Jak przyznają moi rozmówcy, alpaka jest przyjaznym zwierzęciem. Ich naturalną reakcją jest zachowanie dystansu i nieśmiałość wobec człowieka. Niektóre podejdą bliżej, ale przy próbie pogłaskania zrobią unik.
-Bardzo rzadko zdarzają się alpaki przejawiające agresję- dodaje Elżbieta. To, że alpaka staje się agresywna, to najczęściej błąd hodowcy. Jeżeli mała alpaka, po urodzeniu nazywana cria, jest traktowana jak zwierzę domowe jak kotek czy piesek, czyli jest głaskana, przytulana i noszona na rękach, to w momencie kiedy alpaka osiągnie 6-8 miesięcy, będzie chciała nas wciągnąć pod swoje stado. Będzie chciała nas ułożyć pod siebie, zdominować. Nie będzie widziała w nas człowieka, tylko będzie widziała w nas alpakę.
Jak alpaki się w stosunku do siebie się zachowują
Bardzo często zdarzają się pytania czy alpaka pluje? Tak, alpaka pluje. Ale to jest ich zachowanie pomiędzy sobą. To tak jak my, krzykniemy czy podniesiemy głos, tak alpaki między sobą również się dyscyplinują.
Alpakę dobrze by było ułożyć, m.in. nauczyć chodzić na kantarze. Co jest potrzebne nie tylko do agroturystyki, rekreacji czy alpakoterapii, ale jest po prostu potrzebne przy funkcjonowaniu w samej hodowli, pod kątem leczenia, strzyży, obcinania pazurów i wszelkich innych zabiegów.
-Strzyżemy alpaki sami, wełna ich jest wyjątkowo lekka, miękka i delikatna, ale jednocześnie niezwykle wytrzymała. Kiedyś była nazywana ”wełną bogów”. Posiada niesamowite walory termiczne, jest około trzech razy cieplejsza od wełny owczej, nie alergizuje.
Zimno im niestraszne
Alpaki są zdrowymi zwierzętami, przede wszystkim ze względu na to z jakich warunków się wywodzą. W Andach są warunki pogodowe dość skrajne. W ciągu jednej doby potrafi tam temperatura wahać się od -20 do +20. W naszych warunkach alpaki dobrze się czują. Muszą być strzyżone na czas lata. Mogą żyć w trybie bezstajennym, choć dobrze by było, aby na pastwisku miały wiatę, tak by mogły się schronić przed słońcem, deszczem czy śniegiem. Małe na świat przychodzą z reguły rano między godziną 5, a 9, aby osuszyły je promienie słońca. Ciąża alpaki trwa 11, 5 miesiąca. Po tym czasie rodzi się maluch o wadze 7-9 kg.
-Generalnie po alpace nie widać choroby, nawet jak choruje można to przeoczyć- mówi Daniel. Najczęstszym objawem problemów zdrowotnych alpaki jest spadek masy ciała. Co miesiąc dobrze jest przeprowadzać badanie palpacyjne. Oglądamy alpaki, dotykamy ich grzbietów, oceniamy ile mają tłuszczu i mięśni na sobie.
Alpaki w hodowli Elżbiety i Daniela jedzą trawę i siano. Pożywienie to jest uzupełniane specjalnie zbilansowaną karmą dla alpak. Jedzą także wysłodki niemelasowane z buraka i lucernę w pelecie bądź w sieczce. Maja stały dostęp do świeżej wody.
Nieznane nam
-Jak zaczęliśmy się interesować alpakami, usłyszeliśmy, że alpaka jest bezobsługowa, nie trzeba przy niej nic robić, grosze kosztuje utrzymanie, trawkę wyjada i to wszystko- wspomina Daniel. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
-Mylne jest też myślenie wielu osób, że alpaka to taki pluszaczek – mówi Elżbieta. Rzeczywiście wysokojakościowe zwierzęta wyglądają przepięknie, są niesamowite wizualnie. Natomiast jest to zwierzę, które nie funkcjonuje jako pluszak, jego naprawdę należy nauczyć dotyku człowieka. Taka nauka trwa miesiącami. Co ważne, zakup takiego zwierzęcia musi być przemyślany i trzeba od razu zakupić minimum dwie alpaki. Są to zwierzęta stadne, muszą mieć towarzystwo.
-Zauważyliśmy to u siebie, jak sprowadziliśmy pierwszego samczyka Bońka i był chwilowo sam, to popadł w depresje- mówi Daniel. Gdy przyjechały dwa kolejne samce, to jego zachowanie zmieniło się natychmiast.
Elżbietę i Daniela w rozwijaniu pasji wspierają najbliżsi, przyjaciele i znajomi. Z obecności na działce alpak najbardziej jednak cieszą się ich dwaj synowie – 10-letni Nataniel i 2-letni Daniel. Rodzicom rosną mali pomocnicy.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *