Dr Paweł Gotowiecki o wakacyjnych świętach. Dlaczego świętowano 22 lipca, a nie 15 sierpnia?

Historyk dr Paweł Gotowiecki, rektor Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu Świętokrzyskim, mówi że w Ostrowcu Świętokrzyskim jeszcze w 1989 roku 22 lipca był uroczyście obchodzony jako Święto Odrodzenia Polski. Kolejne rocznice ogłoszenia manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego były w Polsce Ludowej najważniejszym świętem państwowym. Wtedy organizowano festyny i oddawano do użytku najważniejsze inwestycje. Święto zniesiono dopiero w 1990 roku.

Tymczasem Instytut Pamięci Narodowej o PKWN wprost mówi o mistyfikacji, która legła u podstaw Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Dlaczego?  W historii utworzenia PKWN, uchodzącego za akt założycielski PRL i próbę legalizacji ustroju komunistycznego nad Wisłą, praktycznie nic nie było prawdą… Przypomnijmy, że 22 lipca 1944 roku rzekomo Krajowa Rada Narodowa w Chełmie miała powołać do życia Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. PKWN nie został jednak powołany do życia w Chełmie, ale w Moskwie, i to na osobiste polecenie Stalina. KRN nigdy nie uchwaliła ustawy o utworzeniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. W konsekwencji PKWN nigdy nie zaistniał w sensie prawnym, nawet w ustawodawstwie Polski Ludowej. Był więc organem nie tylko nielegalnym, ale i prawnie nieistniejącym.

-Komuniści obejmując w Polsce władzę potrzebowali jakiegoś mitu założycielskiego dla tworzonego przez siebie państwa – mówi dr Paweł Gotowiecki. – Tymczasem, jeżeli trzymać się realiów historycznych, to nie Chełm był pierwszym polskim miastem „wyzwolonym” przez Armię Czerwoną, a Sarny na Wołyniu, zajęte już w styczniu 1944 roku. Wcześniej, niż do Chełma, Sowieci doszli do polskiego Wilna, wyzwolonego zresztą we współpracy operacyjnej z AK. Oczywiście, miejscowości te leżały na wschód od Bugu i  miały znaleźć się poza granicami powojennej Polski. Nie zaskakuje więc, że 22 lipca stało się mitem założycielskim PRL, zaskakiwać może że jeszcze w 1989 r. spierano się, czy utrzymać tę datę jako święto państwowe. Przy wszystkich dyskusjach historycznych i dużej umowności dzisiejszego Święta Niepodległości, daty 22 lipca 1944 roku nijak nie da się porównać do daty 11 listopada 1918 roku.

Jak podkreśla Paweł Gotowiecki, PRL była państwem, które swą tradycję historyczną czerpała z zupełnie innych tradycji i źródeł, niż III Rzeczpospolita. 

-Każde państwo dąży do zapewniania sobie ciągłości historycznej, do honorowania i upamiętniania ważnych rocznic, dat, wydarzeń, osób  –mówi dr P.Gotowiecki. –Mamy tu do czynienia z zupełnie odmiennymi tradycjami, chociaż po 1956 roku PRL starała się w pewnym sensie zbilansować pamięć historyczną, akcentując w większym stopniu pierwiastki narodowe i do pewnego stopnia rehabilitując część najnowszej historii Polski, potępioną w okresie stalinowskim. Ale tylko do pewnego stopnia.

Dla komunistów nie do przyjęcia było świętowanie 15 sierpnia zwycięskiej Bitwy Warszawskiej z 1920 roku.  

-To była symboliczna data rzeczywistego triumfu odrodzonej Polski nad bolszewizmem i powstrzymania maszerującej z ideami rewolucyjnymi na zachód Armii Czerwonej – podkreśla Paweł Gotowiecki. W czasach PRL tego dnia społeczeństwo oficjalnie obchodziło jedynie święto kościelne, czyli Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwane również Świętem Matki Boskiej Zielnej.

Co ciekawe, było to możliwe po ogłoszonym w 1950 roku dogmacie. Święto 15 sierpnia obchodzone jest tylko w kościele katolickim na pamiątkę tego, że Maryja po zakończeniu ziemskiego żywota miała zostać wzięta do nieba, razem z ciałem i duszą. Nazwa Święta Matki Boskiej Zielnej wzięła się stąd, że na wsiach i w małych miasteczkach zwyczajowo tego dnia zanoszone są do kościołów do święcenia kwiaty i zioła zebrane z pól. W niektórych częściach kraju podczas tego święta organizowane są uroczystości dożynkowe.

-Dziś 15 sierpnia, oprócz święta kościelnego, obchodzimy Święto Wojska Polskiego, które zastąpiło Dzień Wojska Polskiego, ustanowiony dekretem z 7 października 1950 roku, zatwierdzonym przez Radę Państwa, w dniu 12 października, w rocznicę bitwy pod Lenino – mówi Paweł Gotowiecki.

Według dra Pawła Gotowieckiego, tradycja PRL łączyła elementy nacjonalistyczne z komunistycznymi.

-Świetnie obrazuje to propaganda związana z odzyskanymi ziemiami zachodnimi –mówi rektor ostrowieckiej  uczelni. –Z jednej strony mówiono o ich powrocie do macierzy, przypominając przy tym historię konfliktu i wojen z Zakonem Krzyżackim, zaś Kanclerz Adenauer przedstawiany był jako współczesne uosobienie Krzyżaka. Z drugiej strony lansowano tezę, skądinąd nie bezpodstawną, że w ówczesnych realiach geopolitycznych Związek Radziecki  jest gwarantem bezpieczeństwa zachodnich granic. Można więc mówić o próbie łączenia różnych tradycji. Tych odwołujących się do pamięci o Polsce piastowskiej, kilkusetletnich walk z niemczyzną w obronie zachodnich granic, a z jednoczesnym odcinaniem się elementów polskiego parcia na wschód. Ale także tych na wskroś związanych z ideologią komunistyczną, z  całym panteonem komunistycznych świętych, którzy zostawali patronami polskich ulic czy zakładów pracy. Przecież w Polsce jeszcze w 1989 r., gdy premierem był już Mazowiecki, w kręgach partyjno-kombatanckich celebrowano rocznicę rewolucji październikowej.

Komuniści ponadto skutecznie potrafili zawłaszczać święta, które wywodziły się z innej niż komunistyczna tradycji. Dr Gotowiecki podaje przykład Święta Pracy

– 1 maja było w swej genezie świętem związkowym, robotniczym, ważnym dla całego ruchu socjalistycznego, z którego wywodzili się komuniści, lecz absolutnie nie przynależnym tylko do komunistycznej ideologii. Pamiętajmy, że przed wojną obchody 1 maja były obszarem żywiołowych starć między socjalistami i komunistami. Po wojnie natomiast dzień ten zrytualizowano i w zasadzie odebrano mu pierwotne znaczenie.

Dr Paweł Gotowiecki podkreśla, że obrzędowość PRL w świadomości zwłaszcza starszych ostrowczan wciąż znajduje żywą pamięć.

-Nie ma w tym nic dziwnego, bo musimy zdawać sobie z tego sprawę, że Ostrowiec Świętokrzyski, jako miasto, owszem rozwijał się przed wojną, ale dynamiczne zmiany tak naprawdę nastąpiły w mieście w okresie PRL – mówi nasz historyk. –Ten okres wielu ludziom kojarzy się z czasami okresowo rzeczywistej, okresowo względnej prosperity, z czasem, kiedy była praca i perspektywy życiowe. Nawet w latach osiemdziesiątych, schyłkowych dla PRL, budowano w Ostrowcu szkoły, żłobki, przedszkola, funkcjonowały zakłady pracy, rozwijała się gospodarka. Poza tym, nasze miasto w okresie PRL nie przeżyło tak, jak Radom, Gdańsk, Szczecin, czy Poznań żadnych wydarzeń  tragicznych i traumatycznych. W Ostrowcu w okresie PRL nie polała się krew. Pamiętajmy, że sentyment do PRL wykazują ludzie starsi, dla których ten okres był okresem ich własnej młodości. A młodość zawsze się idealizuje. Tak jak w pewnym okresie idealizowano II RP, kraj ogromnych nierówności społecznych, ale przez wiele osób utożsamiany z przerwanym wojną okresem młodości. Wracając do kwestii pamięci historycznej ostrowczan, pamiętajmy, że jest to miasto o silnych tradycjach lewicowych, związanych z ruchem robotniczym koncentrującym się w ośrodkach przemysłowych. Komuniści w umiejętny sposób wpisywali te tradycje w swoją własną politykę historyczną. Synteza tych czynników powoduje, że okres PRL wielu mieszkańcom Ostrowca kojarzy się pozytywnie.

W opinii dra Pawła Gotowieckiego, tak wstydliwe dziś święta, jak odrodzenia Polski, czy Rewolucji Październikowej obchodzono w Polsce na wskroś rytualnie.

– Ich celebrowanie, poza urzędowymi akademiami i mile spędzonym czasem, nie wiązało się z jakimiś głębokimi przeżyciami społeczeństwa, może za wyjątkiem części środowisk kombatanckich i ideowymi komunistami.  Patroni naszych ulic jak Janek Krasicki, czy Hanka Sawicka byli po prostu patronami ulic i raczej niewiele osób zastanawiało się nad ich prawdziwymi życiorysami. Zresztą aż do czasu „Solidarności” społeczeństwo było dosyć skutecznie odcięte od źródeł rzetelnej wiedzy historycznej. Ale czy dziś z naszą zbiorową tożsamością jest inaczej? Czy nastroje patriotyczne u większości z nas wywołuje hymn grany przed ważnym meczem piłki nożnej, czy też widok prezydenta odbierającego defiladę w Alejach Ujazdowskich?  W świętach państwowych uczestniczą przede wszystkim oficjalne delegacje, a Polacy świętują dzień wolny od pracy.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *