Markety nadal wywołują emocje

Nieważne, czy powstają w małych miejscowościach, czy miejskich osiedlach – markety nadal budzą dyskusje i wywołują emocje.
Na naszych łamach w ostatnich tygodniach, tak było w przypadku Czajęcic w gminie Waśniów, czy Kolonii Robotniczej, jednej z peryferyjnych dzielnic Ostrowca Świętokrzyskiego.
Scenariusz jest podobny, przeciwni są mali przedsiębiorcy ze zlokalizowanych nadanych terenach biznesów, a także część mieszkańców. Czy większość?
W przypadku Czajęcic, gdzie już wystartowała „Biedronka”, jeden z podnoszonych argumentów na „nie” dotyczył upadku lokalnego handlu i zatrudnieniu w nowym markecie osób z zewnątrz.
– Pracownicy zatrudnieni w otwartym 9 września br. sklepie sieci Biedronka w Czajęcicach są mieszkańcami gminy Waśniów oraz sąsiadującej z nami gminy Starachowice – zapewnia nas Violetta Grudzień, kierownik Operacji i Sprzedaży w sieci Biedronka. W najbliższych dniach do załogi sklepu dołączą kolejne osoby, które również mieszkają w gminie Waśniów. Wszyscy pracownicy sklepu zatrudnieni są na podstawie umowy o pracę. Co do zasady gdy otwieramy nasze placówki, w pierwszej kolejności poszukujemy pracowników z najbliższej okolicy, w ten sposób przyczyniając się do rozwoju regionu. Ponadto placówka jest prowadzona w modelu franczyzowym przez lokalnego przedsiębiorcę, który najlepiej zna potrzeby klientów w naszym regionie.
Tymczasem nadal nie wiemy, jak na petycję mieszkańców Kolonii Robotniczej z Ostrowca Świętokrzyskiego zareaguje lokalny samorząd, do którego została skierowana i sieć „Dino”, która chce zlokalizować tam swój nowy market. Tymczasem po publikacji naszego tekstu „Koloniści chcą spokoju a nie marketu” sądząc po komentarzach w mediach społecznościowych i otrzymanej korespondencji, nie wszyscy mieszkańcy tej części Ostrowca Świętokrzyskiego są na „nie”.
– Chcę otwarcie powiedzieć, iż w sprawie dostępności do placówek handlowych na naszym osiedlu wielu ludzi w tym min. ja ma odmienne zdanie niż to przedstawione w artykule – napisał nasz stały czytelnik. Trzeba wyjaśnić, że na naszym osiedlu nie ma żadnego supermarketu ani dyskontu. Najbliższy dyskont znajduje się na „Piaskach”, jest oddalony około kilometra od centrum naszego osiedla. Jak kto nie ma samochodu albo nie jeździ, to daleko nieść zakupy. Jeśli chodzi o sklepy spożywcze na Kolonii Robotniczej jako takiej jest kilka małych sklepów i jeden sieciowy również spożywczy. We wszystkich obsługa jest miła zwłaszcza w wymienionej sieciówce spod znaczka sympatycznego zielonego płaza. Asortyment jest jednak ograniczony a ceny w tych sklepach wyższe i to znacznie niż w większym sklepie. Ponadto wydźwięk ww. artykułu wskazuje jednoznacznie, że wszyscy mieszkańcy osiedla sprzeciwiają się większemu sklepowi u nas, a tak z pewnością nie jest. Dodam, że w pełni rozumiem argumenty właścicieli sklepów na osiedlu oraz najemców. Sprzeciwiając się konkurencji kierują się bowiem swoim dobrze pojętym interesem i niczym innym jak „chęcią zysku”, co wytykają właścicielowi działki obok kościoła p.w. Chrystusa Nauczyciela.

Trzeba jednak spojrzeć na sprawę obiektywnie. Można odnieść więc wrażenie, że mimo, iż dyskusja trwa, jak to mówią przysłowia karawana jedzie dalej, a nowych marketów tu i ówdzie przybywa, jak grzybów po deszczu.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *