Trener Witalij Kwarczany ? z ostrzeliwanego Łucka na stadion KSZO

Sobotni mecz piłkarzy KSZO obserwowałem w towarzystwie nie byle kogo, bo trenerskiej legendy naszego klubu z lat dziewięćdziesiątych, Ukraińca Witaliego Kwarczanego. Po agresji rosyjskiej także on i wszystkie kobiety z jego rodziny wraz z dziećmi przebywają w naszym mieście. W ostrowieckim schronieniu  pomógł Witalnemu nasz piłkarski działacz, Stanisław Bobkiewicz. Witalij nie krył wzruszenia, kiedy przed meczem minutą ciszy uczciliśmy pamięć poległych w obronie Ukrainy jego rodaków. Nosi ze sobą dwa telefony komórkowe i na bieżąco jest z wydarzeniami rozgrywającymi się w ojczyźnie. Pokazuje mi zdjęcie z piątkowego bombardowania Łucka. Tam pozostał jego syn, który m.in. organizuje ewakuację ludności. Na stadionie Wołynia Łuck urządzono  swoisty dworzec autobusowy, z którego wyjeżdżają w bezpieczne miejsca jego rodacy.

Witalijemu Kwarczanemu, jak pamiętamy, nie udało się z KSZO awansować do II ligi, ale nasz zespół rozpoczął wtedy marsz po wielkie sukcesy, zakończony ostatecznie grą w najwyższej wówczas klasie rozgrywkowej, I lidze. W tamtych latach piłkarze zaczęli w miarę profesjonalne treningi. Zespół był prawdziwą mieszanką doświadczenia i młodości. Grali w nim Dariusz Karwacki, Marek Pastuszka, Czesław Gądek, ale grała także cała plejada młodzieży na czele z Marcinem Wróblem, późniejszym reprezentantem Polski Rafałem Lasockim, Robertem Cieciurą, Grzegorzem Sejdzińskim, Grzegorzem Klepaczem, a jeszcze później z umiejętnie wprowadzonym do zespołu Mariuszem Jopem. KSZO był nawet mistrzem jesieni, ale na wiosnę musiał uznać wyższość Hetmana Zamość i przełknąć z nim porażkę 0:3 na własnym stadionie.

Wtedy Witalij, wspólnie z trenerem Markiem Krajewskim, postanowili ogrywać piłkarską młodzież i budować perspektywiczny zespół. Witalij mówi, że do końca życia będzie pamiętał rewelacyjny mecz Tomasza Dymanowskiego, dzięki któremu zremisowaliśmy w Zamościu 0:0 i zostaliśmy mistrzami jesieni. Witalij skradł sereca ostrowieckich kibiców. Nie lubił minimalizmu, zawsze grał o wszystko i taką postawę starał się wpajać piłkarzom. Do dziś śledzi wyniki KSZO, zna piłkarzy  sprzed lat, a ja nie znam nikogo, kto miałby o nim jakieś złe zdanie…

Za kadencji trenera Witalija Kwarczanego w KSZO początkowo grało czterech obcokrajowców: Armandas Zeberlinsz, Roman Zub, Stefan Pawłow i Aleksander Biełozerski. Wprowadzony limit liczby obcokrajowców spowodował, że w klubie został Pawłow i Biełozerski. Stefan miał niezwykły instynkt strzelecki. Piłka wprost szukała go w polu karnym. Potrafił rano wrócić z dyskoteki, a popołudniem zaaplikować rywalowi kilka goli. Z kolei bardzo ułożony i skromny Sasza imponował świetnymi interwencjami w obronie i rewelacyjnymi strzałami z dystansu. Był stałym egzekutorem rzutów wolnych. Co u nich dzisiaj słychać? Stefan przed wojną był biznesmanem, a Sasza szkolił piłkarską młodzież w jednym z klubów na Krymie. W KSZO grał też kilka lat później inny Ukrainiec ? Wołodia Gaszczyn, który również ostatnio zajmował się szkoleniem młodzieży.

-W KSZO panowała świetna atmosfera ? mówi Witalij Kwarczany. ?W prowadzeniu drużyny pomagał mi Marek Krajewski, kierownikiem sekcji był Leszek Szlezyngier, a kierownikiem drużyny Marek Młodnicki. Jeździliśmy na zgrupowania, a to do Jastrzębiej Góry, a to na Krym. Było wesoło, ale żarty kończyły się, jak trzeba było trenować.

Doskonale pamięta ciężką pracę na zajęciach Tomasz Żelazowski, który zadebiutował w KSZO za kadencji trenera Kwarczanego. Łatwo mu nie było, bo treningi też nie były lekkie, ale dość szybko udało mu się przebić do wyjściowej jedenastki. Tę pracę też pamięta trener Marcin Wróbel, któremu Witalij przepowiadał świetlaną przyszłość. Doskonale pamiętam, jak mówił: to chłopak na I ligę. Marcin wówczas uczył się grać w obronie u boku Saszy Biełozerskiego. Był szybki, zwrotny, świetnie antycypował grę i stał się pupilkiem Kwarczanego. Nic dziwnego, że nie tak dawno były szkoleniowiec pomarańczowo-czarnych otrzymał do Ukraińca okazały album z materiałami prasowymi i zdjęciami z tamtego okresu. Kwarczany wypromował także Tomka Dymanowskiego, który trafił do ówczesnego Miliardera Pniewy. O Witaliju Kwarczanym mówi się, że to wieczny trener i wieczny prezes Wołynia Łuck. Coś w tym jest, bo na przestrzeni lat dzielił te dwie funkcje. Jak podkreśla z Wołyniem związany jest przez 30 lat.

-Wołyń był czołowym klubem ukraińskim, ale popadł w konflikt w centralą. Wystąpiły problemy finansowe, zabroniono mu transferów. Grał młodzieżą, przegrał baraż o ekstraklasę z Karpatami Lwów, a dziś gra w I lidze i marzy o powrocie do ukraińskiej ekstraklasy ? mówi Witalij. ?Na koniec sezonu zajęliśmy drugie miejsce i cel do zrealizowania pozostał na nowy sezon.

Stefan Pawłow i jego syn Jewgienij

Witalij Władimirowicz Kwarczany liczy sobie obecnie 69 lat. Jak mówi, jest obecnie przewodniczącym Związku Piłki Nożnej Obwodu Wołyńskiego. W Łucku, które jest jego rodzinnym miastem ukończył 15 liceum ogólnokształcące. Później uczył się w kijowskiej szkole z internatem sportowym. Ukończył także Łucki Instytut Pedagogiczny na Wydziale Wychowania Fizycznego. Studiował w Wyższej Szkole Trenerów w Kijowie. Jako zawodnik grał w łuckich klubach Torpedo, Electric i Pribor, z którym zdobył Puchar Młodzieży. Później pracował jako trener gry w drużynie łuckiej fabryki instrumentów. W 1983 roku drużyna ta zdobyła Puchar Ukraińskiej SRR, a w 1984 roku mistrzostwo Ukraińskiej SRR.

W latach 1984-1988 Kwarczany pracował jako asystent głównego trenera w Torpedo Łuck. W 1989 roku wygrał z drużyną II Ligę ZSRR. Później pracował w naszym KSZO. W 1994 wrócił na Wołyń, który grał w ukraińskiej Premier League. Od 1997 do 1998 pracował w chmielnickim Podolu, a następnie w Metalurgu Zaporoże. W 2001 roku ponownie kierował Wołyniem. Rok później otrzymał licencję trenera kategorii A. W sezonie 2001/02 Wołyń wygrał pierwszą ligę Ukrainy i awansował do ekstraklasy. W sezonie 2002/03 Wołyń dotarł do półfinału Pucharu Ukrainy. W sezonie 2005/06 Wołyń, niestety, spadł z ekstraklasy. Klub spędził 4 sezony w I lidze, a w sezonie 2009/10 zespół powrócił do ekstraklasy. Pod koniec sezonu Kwarczany został uznany najlepszym trenerem I ligi. W sierpniu 2010 roku, po meczu u siebie z Ługańsk Zoria, zakończonym wynikiem 0:1, Kwarczany pokłócił się z działaczami klubu i odszedł ze stanowiska głównego trenera. Za to został ukarany przez komisję dyscyplinarną grzywną w wysokości 25 000 hrywien. 26 grudnia 2011 roku Witalij Władimirowicz Kwarczany został odwołany przez kierownictwo wołyńskiego klubu piłkarskiego.

10 czerwca 2012 roku Krywbas Krzywy Róg za obopólną zgodą zakończył współpracę z Jurijem Maksimowem, a na jego miejsce powołano właśnie Witalija Kwarczanego. 12 lipca 2012 r. Witalij Kwarczany opuścił jednak Krywbas. 7 maja 2013 roku został pełniącym obowiązki trenera FC Wołyń Łuck. A po pewnym czasie kierownictwo Wołynia wyznaczyło Witalija Władimirowicza na głównego trenera drużyny. Dokładnie 11 lipca 2013 roku na spotkaniu uczestników Wołyńskiego Klubu Piłkarskiego podjęto decyzję o powołaniu Witalija na prezesa Wołyńskiego klubu piłkarskiego. Zajmował wtedy dwa stanowiska ? prezesa i głównego trenera klubu. W 2017 roku, po spadku drużyny do I ligi, zrezygnował z funkcji głównego trenera. 14 listopada 2013 roku na konferencji sprawozdawczo-wyborczej FFF został też wybrany szefem Wołyńskiego Związku Piłki Nożnej, a w maju 2018 został trenerem klubu Tavria-Skif. W dorobku ma Order Zasługi III stopnia.

Trener Witalij Kwarczany zawsze starał się podkreślać osiągnięcia wychowanków. Za jego kadencji czołowym strzelcem zespołu był liczący sobie dzisiaj 66 lat, wspomniany już Stefan Pawłow. Przez dłuższy czas swojej kariery piłkarskiej występował w klubie Atłantyka Sewastopol, skąd przeszedł do Tawrii Symferopol. W 1988 wrócił do Czajki Sewastopol. W 1990 przeniósł się do Wołynia Łuck. Na początku 1991 razem z trenerem Witalijem Kwarcianym oraz innymi piłkarzami przyjechał do Polski. Wiosną 1993 powrócił do Ukrainy, a latem zakończył karierę piłkarską w Czajce Sewastopol. Po zakończeniu kariery piłkarskiej wyraził zgodę na propozycję Witalija Kwarczanego i pomagał trenować Wołyń Łuck. W czerwcu 2003 w dwóch ostatnich kolejkach mistrzostw Ukrainy pełnił obowiązki głównego trenera. Potem pracował na stanowisku starszego trenera w Wołyniu Łuck.

Jak opowiada Witalij, sporą karierę piłkarską zrobił syn Stefana, Jewgienij. Urodził się w czasie, kiedy Stefan grał jeszcze w KSZO. Już w latach 2003-2008 grał w młodzieżowej lidze piłkarskiej Ukrainy dla Wołynia Łuck. W sezonie 2005/06 rozegrał 6 meczów i strzelił 1 gola w młodzieżowych mistrzostwach Ukrainy. W głównej drużynie Wołynia zadebiutował 20 marca 2007 w meczu u siebie meczu z Obolon Kijów, zakończonym wygraną (2:1). Młody Pawłow wszedł na boisko w 58. minucie w miejsce Romana Karakiewicza, a w 78. minucie strzelił gola. W sezonie 2009/10 w I lidze Pawłow strzelił 11 bramek w 19 meczach, stając się siódmym strzelcem mistrzostw. Wołyń w tym sezonie zajął drugie miejsce w I lidze, przegrywając tylko z Sewastopolem i awansował do ukraińskiej Premier League, w której Jewgienij zadebiutował 10 lipca 2010 w meczu u siebie meczu z Worskli Połtawą, zakończonym przegraną 0:4. W tym nieudanym meczu Pawłow zszedł z boiska w 60 minucie. 31 lipca 2010 roku w wyjazdowym meczu z Metalurhem Zaporożem, wygranym 1:0, młody Pawłow strzelił gola w 45. minucie. Latem 2011 roku Jewgienij udał się na testy do belgijskiego Genk. W towarzyskim meczu z Lyonem strzelił nawet gola, ale ostatecznie nie podpisał kontraktu z Genkiem i wrócił na Wołyń. 1 sierpnia 2014 roku podpisał za to roczny kontrakt z Sokołem Saratowem, a w styczniu 2015 roku przeniósł się do serbskiego klubu Mladost, by pod koniec sierpnia 2015 roku podpisać trzyletni kontrakt z węgierskim klubem Vasas. Jewgienij w młodzieżowej reprezentacji Ukrainy do lat 17 rozegrał 3 mecze. W młodzieżowej reprezentacji Ukrainy do lat 19 zadebiutował 30 września 2008 roku w wyjazdowym meczu z Francją (1:3), w którym strzelił gola.

Witalij Kwarczany niezwykle przeżywa to, co się dzisiaj dzieje w Ukrainie. Mówi, że to wielce niesprawiedliwa wojna, ale wierzy że zakończy się sukcesem. Mówię mu, że cały świat w tej wojnie jest pod wrażeniem bohaterskiej postawy ukraińskiego narodu. Faktycznie, jak słyszę z jego ust, nastąpiła mobilizacja i niezwykła jedność narodu. Każdy miał w domu jakąś broń, toteż z wyruszeniem na rosyjskiego wroga nie było żadnego problemu. Opowiedział mi, że teraz wielu piłkarzy z wschodniej Ukrainy trenuje w klubach z Wołynia i Lwowa. Czy poleciłby któregoś do KSZO? Jasne, tylko że po pierwsze oni wolą bronić ojczyznę, a po drugie nie mogą wyjechać z Ukrainy, gdyż mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat objęci są obowiązkiem wojskowym. Witalij nie słyszał, by działania wojenne zniszczyły stadiony piłkarskie, ale sam pan Bóg wie, kiedy wznowione zostaną rozgrywki ligowe.

Witalij uważa, że sam mecz KSZO ?ŁKS Łagów nie stał na jakimś wybitnym poziomie. Goście nastawili się przede wszystkim na osiągnięcie korzystnego wyniku, a KSZO grał za mało konkretnie, by liczyć na sukces. Owszem, utrzymywał się przy piłce, ale brakowało agresji przy jej odbiorze, a w ataku pozycyjnym za dużo było podań ?do tyłu?? Witalij od lat przygląda się rozgrywkom piłkarskim w Polsce. Podkreśla, że są zorganizowane na ja wyższym poziomie i polska piłka zacznie za kilka lat spijać z tego samą śmietankę?

Print Friendly, PDF & Email