Życie w fińskich domkach (zdjęcia)

Jak zaświeci wiosenne słoneczko i doda ciepła na twarz, to stojąc tu wydaje się, że wyjechaliśmy na wczasy, a po drugiej stronie ulicy, jakby tuż za wydmą i sosnowym laskiem, jest morze… Zapewne tak też czuli się w 1955 roku pierwsi mieszkańcy, którzy wprowadzili się do fińskich domków na Kuźni. Dziś, wydaje się, że w tej dzielnicy naszego miasta życie zatrzymało się, a mieszkający w domkach ostrowczanie – w oczekiwaniu na lepszy los – znaleźli się tutaj na chwilkę, jak na przystanku przed podróżą ku wygodzie.

Przed jednym z domków spotykamy dwie, młode panie. Jedna z nich wpadła tu na chwilę, odwiedzić mamę. Dzieci bawią się w zaimprowizowanej piaskownicy. Igorek chętnie pozuje do zdjęcia. Jest cicho, bezpiecznie, od czasu do czasu przejedzie tylko jakieś auto. Przy drugim z domków prawdziwe połączenie z nowoczesnością, bo mieszkańcy mają dostęp do telewizji satelitarnej. Przy kolejnym dostrzegamy wystawiony obraz Matki Boskiej, a przy następnym trampolinę ogrodową. Wszędzie czyściutko, trudno znaleźć nawet papierek. Suszące się pranie i sukcesywnie zapełniane pojemniki na śmieci wskazują jednak, że toczy się tutaj prawdziwe życie.
-Niech pan spojrzy na drugą stronę – słyszę. -Przeszkadzały im drzewa, to wycięli i postawili garaże, a tam była istna ściana lasu… O tym lesie niegdyś mówiło się: małpi gaj!
Mieszkańcy, którzy w większości użytkują mieszkania w domkach fińskich jako socjalne, opowiadają nam, że słyszeli o tym, jak to przed laty tętniło tu życie. Mieszkania w fińskich domkach znajdowali urzędnicy, nauczyciele, inżynierowie. Ostrowiec potrzebował ich, bo się rozwijał, a mieszkanie w domkach fińskich było bonusem do wykonywanej przez nich pracy. Oczywiście, jak zakładali rodziny, jak poprawiała się ich sytuacja bytowa, to albo budowali nowe domy lub wyprowadzali się do coraz bardziej nowoczesnych osiedli mieszkaniowych.
Pierwszych osiem, drewnianych fińskich domków trafiło do Ostrowca z odzyskanych ziem zachodnich w 1953 roku. Ich budowa zakończyła się dwa lata później. Historycy dodają, że stanęły w miejscu, w którym przed wojną znajdował się tartak braci Szmula i Lejbusia Heine. Ostatecznie stanęło tych domków dziesięć. Każdy z nich z poddaszem, klatką schodową miał założenie budynku wielorodzinnego. Domki z fundamentami murowanymi oraz drewnianymi ścianami i stropami, mają powierzchnię użytkowe od 124 do 305 metrów kwadratowych. Mieszka w nich teraz ponad 120 osób.
Mieszkania, te współczesne, w domkach fińskich – jak już podkreśliliśmy – mają status lokali socjalnych. Mieszkańcy mówią wprost: żeby mieszkać w nich trzeba się szybko przystosować do panujących w nich warunków. Domki co prawda mają instalacje wodociągową, kanalizacyjną, elektryczną i odgromową, ale wymagają ogrzewania piecowego.
-Ciepłą wodę najczęściej więc podgrzewamy sobie piecykami elektrycznymi – żali nam się 82-letnia, najstarsza mieszkanka domków fińskich, która zna każdy ich kąt i obejście.
Zakład Usług Miejskich, który występuje w roli administratora,  nie ukrywa, że stan techniczny domków fińskich nie jest najlepszy.
-W wielu z nich udało się wykonać zabezpieczenia przeciwpożarowe, wymienić  stolarkę drzwiową w mieszkaniach i piwnicach, zamontować czujki dymowe oraz przeciwpożarowe wyłączniki prądu, a także wykonać malowania farbami trudno zapalnymi, ale daleko od zadowalającego jest nie tylko elewacja budynków, ale także stan konstrukcji dachów i pokrycia dachowego, rynien, czy też obróbki blacharskiej – wyjaśnia nam dyrektor, Łukasz Dybiec.
Tak naprawdę, to w fińskich domkach trzeba byłoby dokonać niezbędnych, wręcz generalnych remontów, tym bardziej że te unikatowe w naszym regionie budynki – przy ul. Kuźnia nr 32, 34, 36, 38, 40,42, 44, 46 i 48 – zostały wpisane do gminnej ewidencji zabytków w Ostrowcu Świętokrzyskim.

2 thoughts on “Życie w fińskich domkach (zdjęcia)

  • 17 maja 2017 at 10:14
    Permalink

    „Fińskie domki”,niegdyś luksus do pozazdroszczenia,obserwuję od wielu wielu lat bo mam dokładnie tyle lat co one.Faktycznie w latach 60. tam tętniło życie.Bardzo przytulna okolica z dala od ruchliwej drogi a domy osłonięte naturalną rzeźbą terenu co skłaniało dawniejszych mieszkańców nawet do upraw warzyw pod oknami – klimat niczym w krajach południowych. Oby nie przyszło komuś do głowy aby definitywnie zburzyć te domy i postawić tam garaże.Mam nadzieję że te sympatyczne budynki ,mnie, przeżyją.

    Reply
  • 20 maja 2017 at 23:44
    Permalink

    Niestety Zakład Usług Miejskich zarządca domków zminimalizował do minimum koszty napraw tych domków.W domkach mieszkają różni ludzie nie wszystkie mieszkania są socjalne,ale fakt elektryka jest w fatalnym stanie w mieszkaniach nie których przecieka dach łatany jest czym popadnie ,hydraulika w opłakanym stanie a elewacja widać na zdjęciach.Fakt zostały wymienione drzwi w mieszkaniach i piwnicach niestety drzwi klatkowe tylko pozbijane odmalowane klatki.Jak pamiętam to od kilku lat jedyny taki remont.Ludzie mieszkający tam to nie margines społeczny a mimo to są tak traktowani.Zdjęcia ukazują tom gorszą stronę,mieszkają tam normalne rodziny.Troche dobrej woli ze strony miasta,to przecież kawałek historii Ostrowca

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *