„Zniewierzyłem się, Wysoki Sądzie. Nasza wieś to nie Nowy Jork, czy Paryż…”

-Zniewierzyłem się, Wysoki Sądzie -powiedział świadek. Po kolędzie przyjmuje księdza córka, ale nie ja.

Uważam, że ksiądz nie powinien zajmować się polityką, a rodzice księdza, pochodzący z innego województwa, nie powinni głosować na wójta.
Takie jest zdanie świadka w tej sprawie, choć tak naprawdę nikt do tej pory nie udowodnił, by którakolwiek z osób, dopisanych do rejestru wyborców, oddała głos na konkretnego kandydata. Już o wiele bardziej prawdopodobna jest wersja, choć też nieudowodniona, że głosy te rozłożyły się pomiędzy różnych kandydatów.
Dziewięcioro oskarżonych
Trwa proces w sprawie „fałszowania” wyborów samorządowych w 2014 r. w gminie Tarłów. Na ławie oskarżonych zasiada dziewięcioro mieszkańców gminy Tarłów. Agata D., Janusz G. i Kunegunda G., Dariusz L., Łukasz L., Anna P., Zdzisław P., Katarzyna W. i Lidia W. Prokuratura Rejonowa w Staszowie oskarżyła ich m.in. o przestępstwa przeciwko dokumentom popełnione w związku z wyborami samorządowymi, w tym o dopisywanie do rejestru wyborców osób nieuprawnionych do głosowania, czyli takich, które nie zamieszkiwały na stałe w gminie Tarłów i poświadczanie nieprawdy.
Sami swoi
Świadek, który opowiedział się przeciwko udziałowi rodziców księdza w wyborach samorządowych w 2014 r., zeznał przed sądem, że na plebanii nie ma miejsca, gdzie mogłyby zamieszkać inne osoby. On kiedyś budował tę plebanię, dlatego wie, jakie tam są warunki lokalowe. Co prawda ani przed, ani w okresie wyborów nie zaglądał na plebanię, bo do kościoła przestał chodzić, ale i tak obstaje przy swoim.
-Nasza wieś to nie Nowy Jork, czy Paryż -powiedział świadek. U nas jeden drugiego zna i widzi.
Wójt najważniejszy
W dniu 14 grudnia 2016 r. najważniejszym świadkiem był wójt gminy Tarłów. Zgodził się on zeznawać przed sądem mimo, że wśród oskarżonych znajdują się osoby mu najbliższe.
-Ci, którzy złożyli doniesienie w sprawie dopisywania wyborców do list, wcześniej żądali unieważnienia wyborów -zeznał wójt. Sąd I instancji wybory unieważnił, natomiast sąd II instancji uznał je za ważne. W odwecie złożono na mnie doniesienia do prokuratur. Sprawy były rozpoznawane przez prokuratury w Tarnobrzegu, Staszowie i Busku Zdroju, a ostatnio także w Kielcach. Ciągle chodzi o fałszowanie list wyborczych. A ja niczego nie fałszowałem. Przed wyborami poleciłem moim urzędnikom i współpracownikom, aby prowadzili sprawy wyborcze ze szczególną starannością, gdyż wiedziałem, że za sprawą wrogów na pewno będą one sprawdzane niejako od podszewki.
Wójt zapewnił w sądzie, że nikogo nie informował o możliwości dopisania się do list wyborczych, nikomu też nie obiecywał pracy w związku z wyborami. Ale za to jego konkurencja nie miała takich obiekcji i – jak zeznał – obiecywała jednej osobie pracę kierowcy.
Pani prokurator dopytywała o zameldowanie syna i synowej. W tej sprawie wójt zmienił zeznania, gdyż jak powiedział, będąc przesłuchiwany w prokuraturze nie o wszystkim wiedział. Powiedział, że syn i synowa mieszkają w Ostrowcu, co nie do końca było prawdą w tamtym momencie.
-To prawda, mogłem złożyć takie zeznanie, ale wówczas nie przywiązywałem wagi do meldunków, bo oni mieszkali u mnie -zeznał wójt. Dziś ta posiadłość została im już notarialnie odpisana i oboje są na stałe zameldowani.
Wójt dodał, że w prokuraturze był przesłuchiwany i konfrontowany w godzinach popołudniowych. Trwało to dość długo, było gorąco, a on był zmęczony.
Pani prokurator wyszperała w aktach jakiś protokół przesłuchania podpisany przez wójta, gdzie była wpisana godz. 9.30. Gdy wójt powiedział, że to niemożliwe, bo dostał wezwanie na godz. 13 i jeszcze o godz. 18 był w prokuraturze, a tylko raz tam był, wtedy zmieniła zdanie, jakby przyznając rację wójtowi. Czy tylko jej się tak wydawało, czy w aktach jest coś inaczej, tego na tej rozprawie nie wytłumaczono. Czy to dobrze, czy źle – trudno powiedzieć. W każdym razie można by to sprawdzić, bo gdyby wójtowi w papierach cokolwiek się nie zgadzało, to nie wiem, czy zostałby za to poklepany po plecach?
-Podczas wcześniejszych wyborów dopisano 78 osób do list wyborczych -zeznał w sądzie wójt. Nie przeglądałem tej listy ani nie składałem doniesienia do prokuratury, bo nie chciałem, aby kolejne trzysta osób ciągać po sądach. A może by prokuratura zbadała i tę listę?
Logiczne wnioski
Kolejny świadek zeznający w sądzie, w przeszłości sekretarz gminy, który w toku postępowania prokuratorskiego był konfrontowany w prokuraturze z wójtem, zeznał, że jest przekonany, iż zgodnie z Kodeksem wyborczym syn wójta nie powinien głosować, gdyż nie spełnił warunku stałego zamieszkiwania na terenie gminy Tarłów. Według świadka, uprawnioną do głosowania jest osoba stale zamieszkująca na terenie danej gminy i stale wykonująca tzw. inne czynności życiowe na terenie tej gminy. Kodeks wyborczy zezwala na dopisanie takiej osoby do rejestru wyborców.
-Wybory były sfałszowane. Taki wniosek wyciągnąłem na podstawie zasłyszanych, w tym w radio, informacji -powiedział świadek. Różnica wyniosła 6 głosów, a do list dopisano znacznie więcej osób.
Według świadka, prawa udziału w wyborach nie mieli także rodzice księdza. Jednak w przeciwieństwie do członków rodziny wójta, świadek tej kwestii zbyt szczegółowo nie badał.
One uwierzyły
Tak się złożyło, że przed wyborami 2014 r. niektórzy sołtysi okazali się ludźmi mocno wierzącymi. Wierzącymi w to, co mówiły im osoby, chcące wziąć udział w wyborach. I tak, sołtyska jednej z wiosek w zasadzie na słowo potwierdziła znajomemu, we wniosku o dopisanie do rejestru wyborców, okoliczność, że jest on mieszkańcem gminy.
-Ma gospodarstwo, płaci u mnie podatki -zeznała w sądzie. Choć tak naprawdę, to myślałam, że on chce założyć w gminie działalność gospodarczą, a nie że chce głosować.
Kolejna sołtyska potwierdziła zamieszkiwanie na terenie gminy Zenonowi P. Była bowiem święcie przekonana, że człowiek ten stale przebywa we wsi, a ona poświadcza szczerą prawdę.
Nie widziała żadnego problemu
W dniu 5 grudnia 2016 r. w sądzie zeznawała sołtyska, która pomogła księdzu dopisać rodziców do rejestru wyborców.
-Powiedziano mi, że ksiądz chce zaopiekować się rodzicami na starość i zamierza ich zameldować u siebie -zeznała. Nie widziałam żadnego problemu, choć tak naprawdę to nie wiem, jaki dokument w tym dniu podbiłam. Jemu się spieszyło, a ja mu ufałam. Uważałam, że zrobiłam dobrze, a wyszło jak wyszło.
Chcieli głosować
W sądzie wystąpiło już wiele osób, którym udało się dopisać do rejestru wyborców. Wszystkie te osoby podkreślały, że emocjonalnie i duchowo, i nie tylko w taki sposób, związane są z gminą Tarłów. Zostały ukarane, ale tak naprawdę nie czują się winne.
-Brałem udział w wyborach samorządowych w 2014 r. -zeznał pracownik jednego z sądów w województwie świętokrzyskim. Mieszkałem wówczas wraz z rodziną u teścia w Tarłowie, choć moja córka i syn chodzili nadal do szkoły i przedszkola w Kielcach. Zostałem dopisany do rejestru wyborców i głosowałem.
Z kolei świadek Teresa J. zeznała, że w jej w domu byli przedstawiciele obu kandydatów na wójta i prosili, aby na nich zagłosować. Gdy mówiła, że nie jest zameldowana na terenie gminy, oni powiedzieli, że można dopisać się do rejestru wyborców.
-Poszliśmy z mężem do Urzędu Gminy i dopełniliśmy formalności -zeznała świadek. Nie mam pretensji do męża, że złożył za mnie podpis na dokumencie.
Trochę zostało Od wyborów upłynęło sporo czasu, nic więc dziwnego, że niektórzy świadkowie niewiele pamiętają z tego okresu. Jednak nie da się wykluczyć, że niektórzy z nich zasłaniają się niepamięcią, bo nie chcą pamiętać lub też obawiają się kary za składanie fałszywych zeznań. A kara jest niemała, bo wynosi do lat 8. Sąd opatowski przesłuchał już kilkudziesięciu świadków, ale końca wyborczego maratonu nie widać. Jak powiedział sędzia Hubert Żmijewski, pozostało jeszcze dwudziestu czterech świadków do przesłuchania. Kolejne dwa terminy sąd wyznaczył w lutym 2017 r.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *