Pieniądze nie leżą na ulicy. Nie dajmy się oszukać

„Kieszonkowi” złodzieje imają się coraz to nowych sposobów i już nie szukają okazji na zdobycie łupu w tłoku, w autobusie, ale wprost na ulicy.
85-letnia kobieta opowiedziała nam, jak w miniony czwartek, w południe, na Rynku, została okradziona przez sprytnych złodziei, którzy obserwowali ją kiedy wyszła z banku.
-Ledwie zdążyłam zejść ze schodków, gdy pod moimi nogami znalazł się nagle zwitek 100. złotówek. Zaskoczona stanęłam, nie wiedząc co dalej robić? Nieoczekiwanie obok mnie pojawił się nieznany mężczyzna i zaczął ze mną rozmawiać.
-Może te pieniądze wypadły komuś z torby, a może zgubił je ktoś wychodząc z któregoś ze stojących obok samochodów – powiedział. -Poczekajmy trochę, aż ktoś się po nie zgłosi. Jeśli nie, to podzielimy je po połowie. Odpowiedziałam, że nie chcę niczyich pieniędzy. Powinno się je oddać w komendzie policji. Nieznajomy zareagował natychmiast, proponując, abym w takim razie oddała swoją część na kościół. Byłam zdezorientowana, odczekałam jednak te kilkanaście minut. Potem nieznajomy zaproponował, abyśmy przeszli na drugą stronę Rynku, bo tam pozostawił swój samochód. Tam będziemy mogli spokojnie przeliczyć pieniądze i podzielić je po połowie. Zawierzyłam nieznajomemu i poszłam za nim. Kiedy minęliśmy punkt usług grawerskich, w małej uliczce podszedł do nas inny mężczyzna w wieku ok. 40 lat. Miał przy sobie dużą torbę, jak inkasent.
– To państwo znaleźliście zgubione przeze mnie pieniądze? – zapytał. Nieznajomy, który mi towarzyszył, pokazał zwitek 100 złotówek.
-To nie moje pieniądze – odparł „inkasent”. A gdyby teraz pani mogła pokazać swoją torbę – zwrócił się do mnie. Nie miałam niczego do ukrycia. Otworzyłam portfel, w którym miałam banknoty wyciągnięte z banku. Szybko je przejrzał. To też nie moje pieniądze – powiedział i szybko się oddalił. Równie szybko zniknął też nieznajomy wraz ze znalezioną gotówką. Przyjęłam to z pewną ulgą. Nic się przecież nie stało. Dopiero po powrocie do domu i przeliczeniu wyciągniętej z banku gotówki zorientowałam się, że straciłam połowę swoich pieniędzy.
Mimo swoich 85 lat zachowałam bystrość umysłu, ale ona mnie tym razem zawiodła. Dałam się zwieść jak dziecko. Chciałabym teraz, aby to moje przykre doświadczenie stało się przestrogą dla innych. Już wiem, że pieniędzy nie znajduje się na ziemi. To w moim przypadku był tylko wabik dla osób łatwowiernych i zbyt ufnych.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *