Stanisław Machała – człowiek orkiestra

O tym, że Stanisław Machała posiada pokaźną liczbę wyjątkowych instrumentów muzycznych, słyszałam od dłuższego czasu. Mówił o tym cały Ćmielów. I rzeczywiście, gdy przekroczyłam próg domu człowieka orkiestry, w jednym z pomieszczeń domu, który muzyk zakupił 8 lat temu, zobaczyłam mnóstwo instrumentów z różnych stron świata.
Dla przyjaciół Jacek Stanisław Machała, dla przyjaciół i znajomych Jacek, urodził się i wychował na powiślu w gminie Koprzywnica, w miejscowości Krzcin. Wieś ta leży w dolinie Wisły. Jak wspomina, często tereny te zatapiane były przez wody z Wisły i Koprzywnicy.
-Hej, żeby na powiślu, hej woda nie topiła, to by Powiślanka we złocie chodziła, ale, że na powiślu, hej, woda topi muli, hej to i Powiślanka w zgrzebnej chodzi koszuli – cytuje jedną z przyśpiewek swojej mamy, która bardzo ładnie śpiewała, S. Machała. Tata grał na organkach. Stąd muzyka była od zawsze w moim domu. Rodzice S. Machały prowadzili gospodarstwo rolne. Jednak dość szybko odeszli z tego świata.
-Mama zmarła, gdy miałem 14 lat, tata, gdy byłem w wieku 18 lat. Zajęła się mną moja siostra, zadbała o mnie i moje wykształcenie – wspomina S. Machała.


Wychowany na muzyce braci Paruchów 
W rodzinnej wiosce mojego rozmówcy działała znana na Sandomierszczyźnie Kapela Braci Paruchów.
-To na muzyce tej kapeli się wychowałem – mówi S. Machała. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczęszczałem do Liceum Pedagogicznego w Sandomierzu, gdzie po raz pierwszy zetknąłem się z grą na instrumencie i z przedmiotami muzycznymi. Będąc w liceum obowiązkowym instrumentem były skrzypce i mandolina. Ponieważ wyróżniałem się zdolnościami muzycznymi, dodatkowo profesor wytypował mnie do nauki gry na trąbce. Tam grywałem w szkolnym zespole rozrywkowym na trąbce oraz należałem do Chóru Ziemi Sandomierskiej.
Wtedy muzyk miał własne instrumenty: trąbkę, skrzypce i mandolinę, które posiada do dzisiaj.
W towarzystwie muzyki
-Po otrzymaniu świadectwa skończenia liceum, ukończyłem 2-letnie studium nauczycielskie w Kielcach na kierunku muzyka –mówi Stanisław Machała. Podjąłem pracę w szkole podstawowej w Jałowęsach jako nauczyciel muzyki- opowiada o swojej karierze zawodowej S. Machała. Po likwidacji szkoły podstawowej pracowałem w Specjalnym Ośrodku Szkolno- Wychowawczym, który powstał na bazie tej szkoły. W międzyczasie należałem do Chóru Nauczycielskiego w Opatowie, po jego rozpadzie następnie do Chóru Nauczycielskiego w Ożarowie. Pracując w ośrodku w Jałowęsach skończyłem studia wyższe na UMCS w Lublinie kierunek pedagogika specjalna o specjalnościach oligofrenopedagogika i tyflopedagogika. Placówką w Jałowęsach kierowałem przez 10 lat.

Kapela „Ćmielowiacy”

Kolejnym miejscem pracy mojego rozmówcy był Dom Dziecka w Małachowie, w którym przepracował 13 lat.
-Pracując zawodowo należałem do zespołów muzycznych w moich stronach rodzinnych – Impuls oraz Trojanie- wspomina pierwsze lata pracy zawodowej S. Machała. Po zakończeniu pracy w Domu Dziecka ówczesny burmistrz Ćmielowa Jan Kuśmierz zaproponował mi stanowisko kierownika Ośrodka Pomocy Społecznej w Ćmielowie, w którym pracowałem 8 lat. I stamtąd odszedłem na pełną emeryturę. Przez jedną kadencję sprawowałem także mandat radnego Rady Miasta i Gminy Ćmielów.
Pracując w ośrodku S. Machała zauważył potrzebę stworzenia zespołu śpiewaczego dla seniorów, do którego sam także wstąpił. Powstał Zespół Śpiewaczy Jutrzenka, który istnieje już od 20 lat.
-Wraz ze znanym muzykiem muzyki ludowej Stanisławem Witkowskim założyłem kapelę ludową Ćmielowiacy – mówi S. Machała. Z jednym i drugim zespołem występowałem na terenie gminy i w najbliższych okolicach.

Chór Środowiskowy „Jutrzenka” w Ćmielowie

Będąc na emeryturze postanowiłem uczestniczyć dalej w życiu muzycznym i zapisałem się do Chóru Nauczycielskiego Coro Cantorum w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz do Kapeli Ludowej Kunowianie, do których należę do dziś. 2 lata temu podczas przeglądu artystycznego dla seniorów, organizowanego przez marszałka województwa świętokrzyskiego, otrzymałem nominację do finału wojewódzkiego w grze na mandolinie.
Drugie życie instrumentów
S. Machała jednocześnie zajął się zbieraniem i renowacją instrumentów muzycznych. Kupował najpierw uszkodzone instrumenty strunowe, jak mandoliny, skrzypce, gitary i zaczął przywracać im sprawność.
-W ten sposób zaczął powiększać się zbiór moich instrumentów, który dzisiaj liczy około 300 sztuk. Z uwagi na to, że sam na nich gram, to łatwiej było mi ich doprowadzać do stanu użyteczności- mówi o powiększającej się kolekcji instrumentów w swoim domu muzyk. Z biegiem czasu zacząłem kupować także instrumenty pochodzące z innych części świata, jak kraje bałkańskie, azjatyckie czy Afryka. Zbiory powoli się powiększały także o instrumenty perkusyjne, szczególnie pochodzące z Afryki instrumenty dęte oraz smyczkowe i klawiszowe.
Prawdziwe instrumentalne perełki
W muzycznym królestwie S. Machały jest kilka eksponatów muzealnych, jak pierwsze gitary produkowane na świecie.
-Są one produkcji austriackiej lub włoskiej, trudno jednoznacznie stwierdzić, bo nie mają sygnatury – wyjaśnia S. Machała. Posiadam również bardzo cenne skrzypce mające około 200 lat oraz skrzypce znanego niemieckiego lutnika Teodora.


Pośród muzycznych perełek, które posiada muzyk, jest ponadto narodowy instrument strunowy z Indii – hinduski sitar, gitara francuska o podwójnej płycie górnej oraz kilka eksponatów gitar niemieckiej manufaktury Framusa. Ścianę zdobi także przedwojenna trąba basowa, tuba czy wymierający już niemiecki instrument szałamaja, składający się z 8 trąbek oraz ciekawe bębenki i grzechotki. W zbiorach kolekcjonera są piękne skrzypce wykonane przez miejscowego stolarza z Woli Grójeckiej.
S. Machała twierdzi, że nikt w całym województwie świętokrzyskim nie może się pochwalić tak pokaźną prywatną kolekcją unikatowych instrumentów. Co ważne, na większości z nich muzyk potrafi sam zagrać. Mnie też udało się wysłuchać krótkiego koncertu na mandolinie i trąbce, który wykonał specjalnie dla mnie.
-Jestem zadowolony i szczęśliwy, że mój syn Jacek także zainteresował się zbieractwem instrumentów i ich renowacją, szczególnie akordeonów – słyszę. Już w szkole średniej kupował instrumenty i je naprawiał. Jak był na studiach, to sobie zarobił trochę grosza. Jego dziełem jest renowacja starej mandolinki, którą następnie mi podarował.
Na ogół instrumenty S. Machała kupuje na bazarach, giełdach staroci i przez Internet.
-Niektóre są naprawdę drogie, uszkodzone są zdecydowanie tańsze – przyznaje S. Machała. Zdarza się, że ktoś taki uszkodzony instrument zwyczajnie mi podaruje. Jedna z 200-letnich gitar z mojej kolekcji trafiła do znanego muzyka pochodzenia żydowskiego, Rosjanina Vladimira Morkova, mieszkającego w Ameryce.
W odwiedzinach u muzyka
Warto dodać, że muzyczne pomieszczenie ze zbiorem instrumentów spełniało też funkcję dydaktyczną.
-Byłem chętnie odwiedzany przez grupy dzieci ze szkół podstawowych, które przychodziły tutaj na żywą lekcje muzyki – słyszę. Dzieci mogły zapoznać się zbiorem instrumentów, dotknąć, zagrać, zapoznać się z ich brzemieniem oraz nauczyć łatwiej piosenki.
Dzieci siadały wówczas na zydelkach arabskich, to takie wyścielane stołki, które wspaniale wkomponowały się w muzyczny zbiór S. Machały.
-To mój indywidualny warsztat terapii zajęciowej – podkreśla znaczenie muzycznego pomieszczenia S. Machała. To w jego zaciszu siadam przy stole i reperuje nadszarpnięte zębem czasu, piękne instrumenty.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *