Misja Skarb na naszych łamach. Odkrywają to, co skrywa ziemia

Dawid Stec – Prospektor, Michał Antczak – Kiler i Łukasz Andrzej – Cichy, to trzej przyjaciele, których łączy pasja do historii. Nie tylko tej zasłyszanej, ale przede wszystkim namacalnej.
Przemierzają niejednokrotnie setki kilometrów, wyposażeni w georadary, tomografy elektrooporowe, drony z manometrem oraz w ramy głębokiego zasięgu po to, aby odnaleźć podziemne tunele i komory wykorzystywane podczas wojen. Często wyprawy te kończą się odnalezieniem skarbów mówiących o zamierzchłych wydarzeniach, o których pamiętają jedynie najstarsi lokalni mieszkańcy. Zdarza się, że odsłaniają fakty, na które czekają najbliżsi zaginionych podczas wojny.
Wieloletnia pasja Dawida, Cichego i Kilera zaowocowała własnym programem telewizyjnym. Historię odkrywaną przez trójkę przyjaciół możemy śledzić w programie Misja skarb, emitowanym w telewizji FocusTv.
ZAINSPIROWANY PANEM SAMOCHODZIKIEM
-Zamiłowanie do historii miałem od małego – wraca pamięcią Dawid, mieszkaniec Lipnika, który studiował politologię na Akademii Świętokrzyskiej, adept Wyższej Szkoły Oficerskiej w Poznaniu, obecnie prowadzący własną działalność. -Miałem rodzinę, która była bogata historycznie, jeżeli chodzi o II Wojnę Światową i zacząłem przy tym szukać geneologii swojego nazwiska. Wyszło, że moje nazwisko jest od stuleci w Polsce. Zafascynowało mnie to. Już jako młody chłopak zawsze czekałem z niecierpliwością na film w telewizji o przygodach Pana Samochodzika. Zainspirowany nim oraz „Wakacjami z duchami”, wsiadałem na rower i jeździłem po okolicznych zamkach. Ciągle szukałem skarbów, tych cegieł, które po naciśnięciu otwierają wejście do lochów. Momentem zwrotnym była historia usłyszana od dziadka o dwóch stryjkach, którzy w czasie II Wojny Światowej, podczas obławy, w odwecie zostali zabici bestialsko przez Niemców. Zacząłem się tym wszystkim interesować. Ta historia pociągnęła mnie w stronę II Wojny Światowej, a potem pomału w różne inne epoki historyczne. Już wtedy kupiłem sobie wykrywacz metalu.


MISJA DO SPEŁNIENIA
Dawid wstąpił do stowarzyszenia historycznego, które wspólnie z kolegami rozwijał. Tam poznał swojego serialowego kolegę „Kilera” Michała Antczaka z Warszawy, na co dzień inspektora metra. I tak, od ponad 12 lat, zajmują się historią i mają niesamowite sukcesy.
-Po tych 12 latach działania w całej Polsce, bo byliśmy stowarzyszeniem ogólnopolskim, zauważyła nas telewizja – słyszę. Wpadliśmy na pomysł, że trzeba to ludziom pokazać. To Kiler na jednej z imprez poznał naszego obecnego dźwiękowca i zaczął opowiadać, czym się zajmujemy. Wtedy usłyszał: „stary, to się nadaje do zrobienia filmu” (śmiech). Przedstawił to w stacji. Zaprosili nas do telewizji, gdzie opowiedzieliśmy, co do tej pory udało się zrobić i czym się zajmujemy. Usłyszeliśmy, że ludzie muszą o tym wiedzieć. I zaczęła się przygoda z telewizją. Dwa lata temu dołączył do nas „Cichy” Łukasz Cichy, sołtys z Psar Polskich w Wielkopolsce, człowiek z niesamowitą pasją historyczną, prowadzący izbę pamięci. Jest z nami od dwóch sezonów Misji Skarb, szykuje się kolejny sezon. Jest to przeważnie 8 -10 odcinków na sezon. Odcinki te można zobaczyć w telewizji Focus. Jeżeli są premiery odcinków, to przeważnie są w każdą sobotę o godz. 20. Natomiast wszystkie odcinki są zebrane na Ipli Tv i spokojnie można wchodzi i je oglądać.
Jak przyznaje Dawid, wchodząc do telewizji nie zdawał sobie sprawy, że nagrywanie tego typu programu jest tak skomplikowane.
– Nad tym wszystkim pracuje kilkanaście osób, których w programie nie widać – mówi Dawid. Z nami na stałe jest 6 osób, które obsługują nagranie, nie wspominając o ludziach, którzy to później montują. A to, że trafiliśmy na ekipę Inbornmedia oraz Marshalproduction, to jest niesamowite szczęście, bo trafiliśmy na górną półkę specjalistów, którzy naprawdę zrobili produkt, który cały czas się rozwija. I z roku na rok jest coraz lepszy.
JESTEŚMY SOBĄ
Wszystkie znaleziska, historie i dialogi w programie są autentyczne. Telewizja ma jednak to do siebie, że niektóre ujęcia są powtarzane. Są zbliżenia, są duble.
-Oczywiście badając jakiś temat, robimy wcześniejszą dokumentację i kwerendę w terenie, zbliżamy się o krok, ale nie podejmujemy odkrycia, aby to wszystko wyglądało realnie – podkreśla Dawid. Często towarzyszą nam duże emocje, które musimy studzić. Musimy nieraz ochłonąć, aby dalej móc grać. Obecnie dzięki programowi Dawid, Łukasz i Michał nie dokładają finansowo do swojej pasji, ale przez poprzednie lata, aby móc podzielić się historią, którą skrywa polska ziemia, musieli wydać pokaźną kwotę.
Mnóstwo rzeczy udało się im odkryć. Poczynając od skarbów, depozytów monet po podstawę do flaka działa niemieckiego kaliber 88 mm, które jest prawdziwą rzadkością. Takich dział jest tylko 30 na całym świecie.
SPEKTAKULRANE ODKRYCIA
Jednym z takich odkryć, nawiązujących do kolegiaty św. Marcina, było odkrycie bulli papieskiej Jana XXIII, anty papieża, którą można obecnie obejrzeć w Muzeum Diecezjalnym w Sandomierzu.
-Odnaleziona została przez nas w Brzeziu kilka lat temu, gdzie potwierdziliśmy historię napisaną na papierzemówi Dawid. Jan XXIII odnowił odpusty do kolegiaty Św. Marcina w Opatowie i ten dokument (bulla) był nadany, ale było to opisane, jednak nie było potwierdzenia w dokumentach. Ta pieczeń papieska była z pewnością do jakiegoś dokumentu przywieszona, więc prawdopodobnie tyczyła się wspomnianego odnowienia odpustów. To fenomenalne potwierdzenie historii. Poza tym, w Brzeziu już w programie telewizyjnym, udało nam się odkryć depozyt monet z czasów króla Jana Kazimierza. Były monety srebrne, z brązu, jedna moneta złota. To też niesamowite odkrycie. A co najfajniejsze, pracujemy nad naszym terenem i zmieniamy monografię miejscowości Kaczyce, położonej między Opatowem, a Lipnikiem. Miejscowość ta miała metrykę średniowieczną i jej początek był uważany właśnie w tym okresie, a my odjęliśmy 1000 lat poprzez odnalezienie cmentarzyska z okresu rzymskiego. Postarzeliśmy tę miejscowość o 1000 lat.
GABLOTY DLA POKOLEŃ
Z kolei w Oficjałowie Dawidowi udało się odnaleźć siekierki z epoki brązu. Za swoje znalezisko otrzymał nagrodę Ministra Kultury.
-Wszystkie rzeczy są oddawane do lokalnych muzeów, bardzo nam zależy, żeby rzeczy, które odnajdujemy, trafiły w odpowiednie miejsce – podkreśla Dawid. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy tak postępują. Gdybyśmy zechcieli przywłaszczyć i spieniężyć znalezione rzeczy, to nawet spowiedź by nam nie pomogła w tym procederze (śmiech). Mamy wyższe cele. Absolutnie nie popieramy takich działań. Napełniamy gabloty muzealne dla przyszłych pokoleń.
SAMOLOT I JEGO TAJEMNICA
-Odnaleźliśmy samolot z okresu II Wojny Światowej. Jeśli ktoś znajdzie samolot lub jakieś elementy z II Wojny Światowej, często chce znalezisko sprzedać. Jest dużo aluminium, które kosztuje. W momencie, kiedy człowiek weźmie to aluminium do ręki, zapozna się z jego historią, odkopie różne rzeczy, które zalegają w ziemi. Bardzo często są tam także szczątki ludzkie, jest wyposażenie, są karabiny, jest mnóstwo rzeczy, przywraca się pamięć temu zdarzeniu i tym osobom, które zginęły. Do dzisiaj czekają osoby, które są ciekawe, co się stało z ich członkami rodzin. Tak było, kiedy odkryliśmy szczątki trzech pilotów. Jednym z tych trzech załogantów był pan Czułowski, który miał polskie korzenie. W momencie, kiedy miał wykonać swój ostatni lot, napisał do swojej siostry list, że po nim wraca do domu, i będą mogli grać Chopina na cztery ręce. Siostra dostała list, ale jej brat nigdy nie wrócił. I nikt nie wiedział, co się z nim stało. W dokumentach było napisane tylko tyle, że wyleciał, pułap chmur był niski i że nigdy nie powrócił do bazy. A my rozszyfrowaliśmy wszystko. Jego przelot. Wyciągnęliśmy kamery, które były lekko nawinięte. Więc wiedzieliśmy po tych kamerach, że został zaatakowany zaraz po starcie. Mieli przeładowaną broń osobistą, czyli wychodziło na to, że liczyli na wylądowanie i przedzieranie się dalej. Czułowski był bardzo odważnym człowiekiem. Karabin, który wyciągnęliśmy, był zacięty szkłem z kokpitu i umazany jego krwią. Więc strzelał mimo, ze był ranny. Odnaleźliśmy rodziny tych załogantów, a także siostrę Czułowskiego, która powiedziała, że całe życie modliła się, żeby przed jej śmiercią dowiedzieć się, co się stało z jej bratem, gdzie on jest pochowany. To był niesamowicie wzruszający moment, gdy się z nią spotkaliśmy.
TU BYLI TEMPLARIUSZE
-Fajna historia, związana z Templariuszami, tyczy się miejscowości Ptkanów – opowiada Dawid. Na temat ten natrafi liśmy w zapiskach historycznych. Tam była krótka informacja mówiąca o tym, że pewien ksiądz, który był na parafii kilkadziesiąt lat temu, odkrył podziemia. Zapalił świeczkę, przewiązał się sznurem i zszedł do tych podziemi. Tam było napisane coś takiego, że w pewnym momencie zgasła mu świeca, zerwał się sznur i zaniechał wycieczki. Chodziło o tę wycieczkę, że to nie jest wejście, ale jakaś wędrówka. Pojechaliśmy na to miejsce. Wcześniej rozmawialiśmy z księdzem biskupem, dostaliśmy zgodę na działanie, zgromadziliśmy również
dokumenty dla konserwatora. Zaczęliśmy szukać, rzuciliśmy sprzęt czyli georadary i elektroopór, który pokazał nam podziemne pustki. Podpieraliśmy się świadkami, którzy twierdzili, że do podziemi schodziło się z dzwonnicy. Znaleźliśmy sklepienie, które było dość wysoko zasypane i z tego sklepienia wywieźliśmy, ładując wiaderkami, 20 wozów ziemi. Ręcznie ładowane i ręcznie rozładowane. Nie przebiliśmy się jeszcze do tego tunelu, choć wiemy, w którą stronę leci. Jest to wszystko przed nami, ale na dnie komnaty, którą odkryliśmy, czekał na nas skarb srebrnych monet, niesamowite znalezisko zdeponowane w materiale, który się rozpłynął, ale samo srebro zachowało się pięknie. I dzisiaj to srebro można podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Sandomierzu.
SPECJALISTYCZNY SPRZĘT
Aby móc zajmować się swoją pasją, Dawid, Kiler i Cichy musieli spełnić pewne wymogi prawne, m.in. uzyskać zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Oczywiście bez specjalistycznego sprzętu odkrywanie prawdziwych perełek historycznych nie byłoby możliwe.
-Dobieramy sprzęt do działań, które podejmujemy. Kiedy szukamy tuneli podziemnych, przeważnie zabieramy elektroopór. Jeżeli szukamy miejsc pustych w terenie, robimy to za pomocą georadaru. Jeżeli są rzeczy zbudowane z dużej ilości metalu, to wtedy wykorzystujemy ramy detekcyjne lub manometry. A jeżeli chodzi o drobne zabytki, używamy wykrywaczy metalu – mówi D.Stec.
WSPARCIE RODZINY
-Poszukiwania zajmują bardzo dużo czasu, dzięki mojej żonie robię to, co robię, ponieważ kiedy wracam po weekendzie, czasami wyjeżdżam w piątek, a nawet w czwartek, to zawsze wracam do żony uśmiechniętej, więc pozwala mi to naprawdę rozwijać skrzydła – podkreśla Dawid.
Dawid ma trzech synów. Wszystko wskazuje na to, że udało mu się zaszczepić w nich zamiłowanie do historii. Najstarszy 18-letni Piotr chce iść do GROMU. Młodszy 16-letni Jakub zna świetnie historię. Bardzo ją lubi.
-Mogę się pochwalić, że podczas spotkania z byłym dowódcą BORU, który jest specjalistą od broni i uzbrojenia, mój 16-latek jeżeli chodzi o wiedzę w niczym mu nie ustępował – mówi Dawid. Zaś 6-letni Jaś jest fanem Misji skarb. Zaszczepiłem w nich dumę Polaka i dla mnie jest to bardzo ważne. Oni są po prostu dumni, że są Polakami. Dla nich historia żyje.
DUMNY POLAK
Jak podkreśla Dawid, od początku była to tylko pasja, i to, że wkładają w to serce, i są uczciwi w swoich działaniach wiedzieli, że to będzie procentowała.
-I po 10 latach, rzeczywiście, te drzwi nam się tak pootwierały. Już od dwóch lat uczestniczymy w konsultacjach ministerialnych dotyczących zmiany prawa w Polsce odnośnie opieki i ochrony nad zabytkami. Jeżeli chodzi o polskie dziedzictwo kulturowe, to bezsprzecznie jest to nasze. My działamy reprezentując społeczeństwo, rodziny, ludzi, których dane znalezisko dotyczy. Jeśli jest jakaś informacja prywatna, to my potwierdzamy, ale nigdy nie traktujemy tego jak naszą własność. Chcemy to przekazać, oddać do opracowania, aby mogli z tego korzystać inni. Dodatkowo prowadzimy lekcje historii w nowym stylu. Jeździmy na zaproszenie do szkół z całej Polski i uczymy dzieci właśnie miłości do polskiej historii. Otrzymujemy później informacje, że te dzieci polepszyły oceny z historii, że się interesują historią, że nagle chcą tę historię poznawać. To jest naprawdę duży sens, aby mieć własną tożsamość poprzez poznawanie historii. Nie będę wiedział, w którym kierunku iść, jeżeli nie będę znał swoich korzeni. Tego, co było przede mną. Nie będę dumny jako Polak ze swojego pochodzenia, jeżeli nie będę znał swojej
przeszłości. Dzisiaj poznając polską historię, poświęcenie tych ludzi z naszego terenu, którzy naprawdę się nacierpieli, abyśmy mogli tutaj stać i spokojnie sobie rozmawiać. Jestem dzisiaj dumny, że jestem Polakiem. Po tych wnioskach, które wyciągnąłem ze swoich własnych badań historycznych, stwierdzam, że gdybym miał się drugi raz urodzić, to tylko w Polsce. I być tylko Polakiem.
fot. Inbornmedia

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *