Marek Cecuła. Artysta ceramik, dyrektor artystyczny Ćmielów Design Studio

Marek Cecuła to znany artysta ceramik, projektant, kreator przestrzeni społecznej i wystawienniczej, animator kultury oraz manager. Wykładał w wielu szkołach, w różnych krajach i na różnych kontynentach, i nadal dzieli się swoją wiedzą oraz doświadczeniem z zakresu porcelanowego designu.
Od 2013 roku jest dyrektorem artystycznym pracowni wzorniczej Ćmielów Design Studio, działającej przy Polskiej Grupie Porcelanowej.
Horror wojny i pogromu
W czasie okupacji niemieckiej rodzice Marka Cecuły mieszkali w Kielcach. Matka Jadwiga z domu Nowakowska była Polką, a ojciec Kohn– Żydem.
-Matka wykradła ojca z getta, a potem ukrywała go w Kielcach oraz w Częstochowie –mówi Marek Cecuła. Matka chowała ojca pod podłogą do czasu, dopóki ktoś go nie wydał. Zaraz przyszli Niemcy i go zaaresztowali. Trafił do obozu w Gross -Rosen i Dachaubez szans na przeżycie. Cudem ocalał, gdyż pod sam koniec wojny przeciął sobie rękę. Dostał zakażenia i trafił do szpitala. Więźniowie, którzy szli pracować do kamieniołomów, już stamtąd nie wracali. Mój ojciec przeżył.
Marek Cecuła urodził się w 1944 roku w Częstochowie, a w 1946 roku jego rodzice wrócili do Kielc. Niedługo po ich powrocie miał miejsce pogrom kielecki.
-Jak mi opowiadano, pewni ludzie przyszli do sklepu w Rynku i pytali o ojca, bo wiedzieli, że jest Żydem -mówi. Ojca nie było, bo wyjechał w celach handlowych do Warszawy. Matka wzięła dorożkę oraz mnie i pojechała na stację PKP. Tam czekała na powrót ojca. Gdy pociąg podjechał, weszła do wagonu, a po znalezieniu ojca zabroniła mu wysiadać. Powiedziała, że w Kielcach jest pogrom. I tak po raz drugi pojechaliśmy do Częstochowy, gdzie pozostaliśmy przez dwa miesiące.
W ziemi ojca
W 1960 roku Marek Cecuła wyjechał z Polski. Jak mówi, był tzw. niespokojną duszą od czasów harcerstwa i chciał poznać świat.
-Matka w 1959 roku wyjechała do Izraela, a rodzina planowała wyjazd z Polski na stałe -mówi. W Izraelu mieszkał brat mojego ojca. W tym czasie zmarł mi ojciec, a ja miałem 16 lat. Trochę pokręciłem się po Europie, ale wylądowałem u wujka w Izraelu. W ziemi przodków swego ojca spędził 14 lat. W Jerozolimie uczył się w szkole, w której znajdowało się studio ceramiczne.
-Ceramiką zacząłem interesować się jeszcze w Polsce –mówi. Wiedziałem o Ćmielowie, miałem książkę o fabryce porcelany. W Izraelu te swoje zainteresowania zacząłem pogłębiać, ucząc się ceramiki. Był to – jak się potem okazało – początek mojej wielkiej kariery jako artysty ceramika i projektanta.


Miłość miłością, a proza życia to drugie. Jako obywatel kraju, którydopiero co pojawił się na mapie politycznej świata i który od początku musiał prowadzić liczne wojny z sąsiadami o swój byt, także Marek Cecuła trafił do izraelskiego wojska. W tej jego służbie dla nowej ojczyzny nie było wielkiej chemii, bo miał duszę pacyfisty, a nie wojownika.
-Byłem dwa (razy) lata w wojsku izraelskim, a potem trafi łem do kibucu, gdzie było tam wielu młodych ludzi, a poza tym uczyłem się tam sztuki ceramicznej od starszych ceramików, którzy działali w pobliżu. Już w Izraelu dałem się poznać jako artysta ceramik. Zrobiłem też pierwszą wystawę swoich wyrobów ceramicznych. W tamtym czasie nie było szkół, w których można by studiować ceramikę. Szlify zawodowe zdobywało się u innych ceramików.
Brazylijska komuna
W 1971 roku Marek Cecuła postanowił wyjechać do Brazylii. W podjęciu decyzji o opuszczeniu Izraela pomogła mu ówczesna sytuacja geopolityczna, w tym zagrożenie konfliktami zbrojnymi i wojnami.
-Cały czas byłem żołnierzem i w każdej chwili mogłem być powołany do wojska, a to mi się nie uśmiechało –mówi. Służba żołnierska, dwa razy w roku, zwyczajnie mnie męczyła. Dużo bardziej kręciła mnie subkultura hipisowska, luz i wszystko, co się z tym wiąże. Chciałem mieć więcej kreatywnego czasu dla siebie.
W Brazylii trafił do artystycznej komuny. Otworzył tam własne studio ceramiczne, a nawet zatrudnił się w fabryce porcelany. To było studio designu, gdzie mógł eksperymentować w porcelanie białej. Był to jego pierwszy kontakt z przemysłem ceramicznym. Tam też stał się – jak mówi – artystą ceramikiem, mającym jakby dwie ręce – jedną artysty, a drugą człowieka pracującego w przemyśle ceramicznym.
Blisko 40 lat w USA
W 1975 roku Marek Cecuła wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Wjazd na teren USA umożliwiło mu małżeństwo z Amerykanką. Przez rok mieszkał w Waszyngtonie, a potem w Nowym Jorku. W Soho, dzielnicy awangardowej sztuki, miał własne studio ceramiki oraz mieszkanie urządzone w dawnych pomieszczeniach przemysłowych tzw. loft.
-W Nowym Jorku powiedziałem sobie: tu trzeba być -mówi. I rzeczywiście spędziłem tam, jak się okazało, nie tylko resztę lat 70, ale i lata 80 oraz część 90.Tworząc w centrum artystycznym Nowego Jorku i sprzedając swe awangardowe prace z ceramiki, stałem się znanym, dojrzałym i cenionym artystą, robiącym ceramikę użytkową oraz artystyczną.


Nowy Jork dał mu wolności, odwagę kreatywnego tworzenia. Było tam wielu artystów i wszyscy osiedlali się w Soho. Witryna jego studia wychodziła na ulicę, a przechodnie mogli podziwiać i kupować jego ceramikę. Interesowały się nim gazety.
-Zacząłem wykładać ceramikę na uczelniach. Założyłem Pracownię Ceramiczną w (Houston) Parson School of Design, gdzie przez 25 lat byłem profesorem ceramiki. Miałem swoich uczniów, z których wielu zrobiło kariery. Cały czas swą artystyczną ceramikę prezentowałem w amerykańskich galeriach sztuki i muzeach.
W sumie Marek Cecuła mieszkał, pracował i tworzył w Nowym Jorku przez prawie czterdzieści lat.
Coś poszło nie tak
W 1998 roku Marek Cecuła zaczął przyjeżdżać do Polski. Jak mówi, zdecydowały o tym względy praktyczne, a nie osobiste.
-W pewnym momencie zapotrzebowanie na moją ceramikę było bardzo duże i sam nie byłem w stanie wyprodukować swych wyrobów w stopniu, który by w całości pokrywał złożone zamówienia –mówi. Po przyjeździe do Polski nawiązałem kontakty biznesowe z fabryką w Wałbrzychu i Ćmielowie. Oni produkowali moje wzory, a ja sprzedawałem je w Stanach Zjednoczonych. Była to porcelana artystyczna, ale w wydaniu przemysłowym.
Marek Cecuła zamieszkał w Kielcach, w domu rodzinnym. Wrócił niejako na stare śmieci, ale jakby w nowym wydaniu. To nie była już Polska siermiężna, socjalistyczna, którą zostawił, ale jakby kapitalistyczna.
-Wiele się działo, rodził się nowy przemysł, powstawała nowa klasa przedsiębiorców -mówi. Design dopiero raczkował, dlatego postanowiłem się do tego procesu podłączyć ze swoim doświadczeniem.
Mając ciągle studio w Nowym Jorku, co roku jeździł tam na kilka miesięcy, aby dopilnować swoich interesów. Jednak z czasem ciężar jego zawodowej oraz artystycznej aktywności przeniósł się do Polski. Po kilku latach zdecydował więc o zamknięciu studia w Nowym Jorku i przeniósł się na stałe do Polski.
Kielecki Urząd Miasta poprosił go, aby założył Design Centrum Kielce. Stworzył je dużym nakładem pracy w starym więzieniu przy ulicy Zamkowej w Kielcach. Tę piękną instytucję prowadził przez dwa lata. Kiedy jednak pojawiły się konfl ikty wewnętrzne, zrezygnował ze stanowiska. Zawsze był niezależnym artystą i nie wyobrażał sobie, by ktoś miał mu mówić, co ma robić.
Ćmielów – ziemia obiecana

Kolejna propozycja przyszła z Ćmielowa. Prezes Zarządu Inga Kamińska zaproponowała Markowi Cecule stworzenie w ćmielowskiej Fabryce Porcelany nowego studia ceramiki – Ćmielów Design Studio. Miała to być nowa marka dla Ćmielowa, która połączyłaby kilkuwiekową tradycję z nowoczesnością.


-Zgodziłem się bez wahania –mówi Marek Cecuła. Od kilku lat jestem dyrektorem artystycznym Ćmielów Design Studio. Dostałem piękną przestrzeń w środku fabryki, której może mi pozazdrościć każdy ceramik na świecie. Jako twórca mam pod ręką wszystko, włączając w to możliwość wypału, technologię, materiał. Marek Cecuła zaczął produkować nowoczesne wzory współczesnej porcelany dla Ćmielowa.
Marka znana w Polsce i świecie
Polskie Fabryki Porcelany „Ćmielów” i „Chodzież” S.A. to największa fabryka porcelany cienkościennej w Europie. Od 230 lat współpracując z wybitnymi projektantami, oferują luksusową porcelanę inspirowaną tradycją i niepowtarzalnym w światowej skali designem. Tworzą unikatowe przedmioty, kładąc nacisk na kunszt ręcznego wykonania i zdobienia. Firma łączy trzy wyjątkowe marki: Ćmielów, Chodzież oraz Ćmielów Design Studio.
-Ta klasyczna i tradycyjna marka słynie z historycznych zestawów porcelany stołowej w nowym ekskluzywnym wydaniu –czytamy na stronie internetowej Firmy. Porcelanowe zastawy z Ćmielowa goszczą na stołach monarchów, głów państw na całym Świecie i są częstym prezentem wybieranym przez elity.
Chodzież to ukochana marka polskich rodzin, od lat towarzysząca podczas celebrowania codziennych chwil. Utożsamiamy ją z domow ym ciepłem tradycyjnej i szlachetnej porcelany. Kolekcje z roku na rok zmieniają się, aby odpowiadać na aktualne potrzeby kolejnych pokoleń. Funkcjonalna porcelana z „Chodzieży” to kilkanaście fasonów zaprojektowanych przez twórców zakładowego Ośrodka Wzornictwa, którego korzenie sięgają początków działalności firmy. Sielska codzienna stylistyka i wyszukane fasony nadają jej miano Klasyka.
Ćmielów Design Studio to marka, a jednocześnie nowoczesne studio projektowe otwarte dla artystów z całego Świata. ĆDS jest najmłodszą marką w grupie. Dyrektorem Artystycznym jest Marek Cecuła tworzący niekonwencjonalne formy zachwycające designem i skierowane do osób idących z duchem czasu. Wyjątkowość form ĆDS potwierdza zestaw New Atelier, który znajduje się w ofercie MoMA Design Store oraz w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i Warszawie w Galerii Wzornictwa Polskiego.
Zapraszani do współpracy znakomici projektanci wykreowali fasony, takie jak Bolero, Lwów, Pułaski, Feston czy Rococo, które do dziś znajdują się w ofercie. Polskie Fabryki Porcelany Ćmielów i Chodzież SA to wieloletnia, kultywowana od pokoleń tradycja, ale także rozwój i wyznaczanie nowych trendów. To tutaj projekty tak wybitnych twórców okresu międzywojennego, jak Józef Wysocki, Wincenty Potacki czy Bogdan Wendorf spotykają się z nowoczesnym wzornictwem Ćmielów Design Studio –czytamy na stronie internetowej Firmy.
Polskie Fabryki Porcelany Ćmielów i Chodzież SA wchodzą w skład grupy kapitałowej Wistil, do której należą również Zakłady Porcelany Stołowej “Lubiana” S.A. Razem, te dwie spółki, tworzą Polską Grupę Porcelanową.
Dyrektor artystyczny

Pracownia wzornicza Ćmielów Design Studio została oficjalnie otwarta we wrześniu 2013 r. Dziś to jedna z marek Polskiej Grupy Porcelanowej. Dyrektorem artystycznym pracowni jest Marek Cecuła – znany i ceniony na świecie artysta ceramik i projektant. Ćmielów Design -Studio to twórcza przestrzeń otwarta na różnorodne działania: projektowanie, produkcję, eksperymentowanie, a także realizację projektów edukacyjnych i artystycznych –czytamy na stronie internetowej Firmy.
Artyści i designerzy z całego świata mogą tworzyć własne kolekcje, mając szansę dołączenia do oferty Polskiej Grupy Porcelanowej.
Ćmielów Design kreuje ofertę, która wyróżnia się na europejskich i światowych rynkach. Ideą Studia jest też zainicjowanie ruchu „sztuka dla przemysłu”, czyli uświadamianie, jak ważną rolę odgrywają designerzy w procesie tworzenia produktu przemysłowego. W Ćmielów Design Studio odbywają się stałe rezydencje artystyczne oraz coroczne seminaria z dziedziny wzornictwa ceramicznego, w którym uczestniczą projektanci z całego świata.


Kolekcje, wychodzące spod rąk designerów, prezentują nowe oblicze porcelany, łącząc tradycyjny kunszt ręcznej produkcji oraz nowoczesne podejście do estetyki.
Ćmielów Design Studio jest najmłodszą marką Polskiej Grupy Porcelanowej, ale już rozpoznawalną w świecie sztuki. Współpracuje m.in. z MoMA Design Stores, gdzie w oddziałach w Nowym Jorku i Hongkongu wystawiane są kolekcje Kostki oraz New Atelier. Produkty Studia w krótkim czasie od powstania marki, zdobyły szereg prestiżowych nagród i wyróżnień, m.in. na międzynarodowym konkursie Solution 2018, odbywającym się w ramach targów Ambiente Frankfurt za kolekcjęSystem, StandOUT na Ambiente 2018 czy MustHave Łódź Design Festival za kolekcję filiżanek XL.
Nadal aktywny
Marek Cecuła nadal jest aktywny. Nie brakuje mu ani nowych pomysłów, ani pasji tworzenia nowych rzeczy. Nie czuje się emerytem i nie ciągnie go na emeryturę.
-Cieszę się, że wróciłem do Polski w tak ciekawym dla designu okresie i że wciąż mogę aktywnie uczestniczyć w procesie jego rozwoju –mówi. Mam własną linię artystyczną i użytkową, która jest produkowana pod marką Ćmielów Design Studio. Nie mogę położyć się spać, gdy mam coś nowego do zrobienia.
Marek Cecuła jest artystą, projektantem artystycznej porcelany, ale również potrafi pożytkować swoje dzieła poprzez ich przemysłową produkcję. Jego kariera opiera się na umiejętnym łączeniu obu tych dziedzin aktywności.
W Stanach Zjednoczonych jest to niezwykle doceniane. Wiele amerykańskich i angielskich galerii i muzeów zakupiło i eksponowało jego kolekcje artystyczne.
Dwie gałęzie genealogiczne

Marek Cecuła nie czuje się Żydem, gdyż jako dziecko nie był wychowywany w wierze i kulturze Żydów. Matka i ojciec wychowywali go jako dziecko polskie. Chodził na lekcje religii, a w kościele przyjął pierwszą komunię i udzielał się jako ministrant.
-Nie miałem zielonego pojęcia, czym jest ani co znaczy Żydostwo, bo w domu nic o tym nie mówiono –mówi. Czasem odwiedzali ojca jacyś ludzie, którzy mówili dziwnym językiem. Raz w roku ojciec częstował mnie jabłkiem umoczonym w miodzie i mówił, że po to, abym miał słodkie życie. Dopiero w Izraelu wujek, który w 1928 roku przyjechał do Palestyny, opowiedział mu historię rodziny ojca i powiedział, że ojciec nazywał się Kohn, a nie Cecuła. Nazwisko Cecuła uzyskała moja matka po zmarłym Stanisławie Cecule. Na paszport z tym nazwiskiem udało się wykraść ojca z getta.
Po powrocie do Polski Marek Cecuła dostał list z Niemiec od pani o nazwisku (Stanisława) Joanna Cecuła.
-Przeczytała w jakiejś gazecie o Marku Cecule, który jest ceramikiem pochodzącym z Izraela -mówi. Pani dziwiła się, jak to możliwe, bo w rodzinie Cecułów, której genealogię mi podała, nie było nikogo o korzeniach żydowskich? Odpisałem, że nie wiem oraz że moje nazwisko jest nazwiskiem przybranym. Dodałem, że dzięki temu nazwisku został uratowany z getta mój ojciec.
W odpowiedzi na listowną odpowiedź udzieloną przez Marka Cecułę, przyszedł kolejny list. W tym drugim liścieta sama pani napisała, że było dwóch braci Cecułów – Stanisław oraz Bogusław. Stanisław zmarł, a Bogusław miał kolegę pochodzenia żydowskiego. Według niej to właśnie ten kolega Bogusława Cecuły przekazał paszport na nazwisko Stanisława Cecuły jego matce.
To bardzo wzruszająca historia wielkiego poświęcenia Polaków, którzy mimo grożącej im śmierci w czasie wojny nie bali się ratować Żydów. Po tej wymianie listów doszło do spotkania Marka Cecułyz rodziną polskich Cecułów. Od tego czasu Marek Cecuła wie, skąd pochodzi jego nazwisko i kto pomógł wyrwać jego ojca narodowości żydowskiej z niemieckiego getta.
Dwa serca
Marek Cecuła mówi, że w nim strona artystyczna jest mocniejsza, niż strona wzornicza (użytkowa), jednak to strona użytkowa w większym stopniu zbudowała jego kondycję finansową. Podobnie jest z jego pochodzeniem – dumny jest z obu gałęzi rodu znanego światu pod przybranym nazwiskiem Cecuła, ale strona polska jest mu bliższa niż żydowska.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *