40 lat temu hutnicy zastrajkowali przeciwko polityce stanu wojennego. Bronili kolegów, którzy zostali brutalnie aresztowani i internowani

W miniony piątek ostrowieccy działacze Stowarzyszenia Wolni i Solidarni 1980-1989 zaprosili przedstawicieli parlamentu, samorządu, działaczy ?Solidarności?, a także młodzież do Ostrowieckiego Browaru Kultury na otwarcie wystawy poświeconej ?40-leciu wprowadzenia stanu wojennego w Polsce?. Na wystawie można oglądać okolicznościowe plansze Instytutu Pamięci Narodowej z opisami wydarzeń sprzed 40 lat, a także prasę solidarnościową, ulotki, listy, powielacze, odznaki, pamiątki, książki, opracowania naukowe, które świadczą o tym, że ?Solidarność? była nie tylko zrywem związkowców, ale przede wszystkim ruchem społecznym, który pragnął gruntownych zmian w naszym kraju. Wystawie towarzyszy projekcja dokumentu o strajku w ostrowieckiej hucie, a jej narratorami są m.in. Jerzy Jabłoński i Wiesław Kwiatkowski.

Dziś młodzi ludzie tylko w telewizji i Internecie mogą zobaczyć lub posłuchać to, co w niedzielę, 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano mówił poprzez Polskie Radio gen. Wojciech Jaruzelski. O tym, że ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego i że wprowadzono na mocy dekretu Rady Państwa stan wojenny. Jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęło się zatrzymywanie działaczy opozycji i Solidarności. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W operacji milicji i wojska użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów. Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu. Sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane. Ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla około 5 tys. działaczy Solidarności i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

W Ostrowcu początek stanu wojennego kojarzy się ze strajkiem w ostrowieckiej hucie. Hutnicy nie mogli się bowiem pogodzić, że w tak brutalny sposób przerwano ich marzenia. Tylko tak mogli zaprotestować. W Delegaturze Zarządu Regionu na osiedlu Ogrody od kilku dni obowiązywał wtedy ?ostry dyżur?. Około północy z 12 na 13 grudnia 1981 r. została odcięta łączność telefoniczna. Ostatnią wiadomością z zewnątrz był teleks z Regionu Mazowsze mówiący o ruchu wojsk w okolicach Warszawy. Niedługo po północy do Delegatury zaczęli przychodzić członkowie rodzin internowanych działaczy. Większość zbudzonych ze snu działaczy ?Solidarności? udawała się do Huty. Na godzinę 6.00 zwołano pierwszą masówkę. Na ?Starym? Zakładzie Huty im. Marcelego Nowotki jako pierwsza stanęła Stalownia Martenowska. Kiedy wśród pracowników przybyłych na I zmianę 13 grudnia rozeszła się wieść o zatrzymaniach działaczy ?Solidarności?, część z nich odmówiła pracy. Protest trwał do 15 grudnia. Negocjacje prowadzili ze strony związkowej Andrzej Dudek i komisarz wojskowy na teren woj. kieleckiego płk Stanisław Iwański. Pułkownik krótko i twardo odpowiedział, że ich spełnienie nie leży w jego kompetencji. Jeżeli zaś hutnicy nie przerwą strajku, wojsko i milicja użyją siły. Żaden z członków delegacji nie czuł się na siłach wziąć odpowiedzialności za tragedię, która wisiała w powietrzu. O godz. 0.25 15 grudnia zakończono strajk. Pierwsi wyszli hutnicy ze ?Starego? Zakładu. Dopiero o godz. 2.00 kolumna około 1500 uczestników strajku w ?Nowym? Zakładzie przeszła przez bramę i w milczącym pochodzie ruszyła w kierunku ulicy Bałtowskiej. Strajk był skończony. Kto wie, czy w ten sposób nie uniknięto podobnych wydarzeń, jakie miały miejsce w Kopalni ?Wujek?. Epilogiem hutniczego protestu były dwa procesy przywódców strajku i 10 wyroków skazujących. Najwyższy wymiar kary otrzymał Jerzy Jabłoński. W wyniku rewizji nadzwyczajnej Ministra Sprawiedliwości zwiększono mu karę z 3 do 4 lat więzienia. Złamanych karier i ludzkich dramatów nikt nie starał się policzyć. M.in. o tych faktach dowiecie się odwiedzając wystawę, która czynna będzie do 18 grudnia.

Preczytaj o „Strajku w Hucie im. Marcelego Nowotki w Ostrowcu Świętokrzyskim 13?15 grudnia 1981 r.”


Dr Paweł Gotowiecki, historyk, rektor WSBiP: -W Ostrowcu początkowi stanu wojennego towarzyszył strajk hutników, który w tym czasie był donośnym wydarzeniem w życiu naszego województwa. Strajkowała 1/3 załogi Starego Zakładu i 2/3 załogi Nowego Zakładu.  Świadczą o tym akta procesowe, w których odnajdujemy faktografię i specyfikę historyczną tamtych dni. Nikt nie może zaprzeczyć, że strajk rozpoczął się krótko po północy 13 grudnia, a zakończył o godz. 2.00 w dniu 15 grudnia. Wśród historyków istnieje dywagacja, dlaczego akurat Ostrowcu Świętokrzyskim doszło do tak spektakularnego wydarzenia. Otóż, chociażby na bazie wydarzeń bydgoskich z marca 1981 roku, możemy mówić o bardzo dobrym przygotowaniu ostrowieckich hutników do tego typu wydarzeń. Istniały procedury i instrukcje na wypadek strajku. Bardzo istotne było działanie liderów strajku. To oni byli w stanie opanować nastroje załogi i skłonić do określonego działania w sytuacji, gdy rankiem 13 grudnia nikt nie wiedział, co tak naprawdę  dzieje się w Polsce. Z drugiej strony mieliśmy do czynienia z paraliżem PZPR, dyrekcji huty i aparatu służby bezpieczeństwa. Ci ludzie, w tym agenci, nie podjęli żadnej aktywnej działalności, nie byli inspirowani  do działań zmierzających do rozbicia, czy też zakończenia strajku. SB, po prostu, nie miała koncepcji, co ze strajkującymi zrobić. Szeregowi członkowie PZPR przyłączali się zresztą do strajku. Inni, jeśli mogli, unikali przyjścia do pracy. Kierownictwo PZPR starało się jednak dogłębnie rozliczyć swych członków za udział w strajku, czy też bierną wobec niego postawę. Wiele osób straciło stanowiska, zostało wydalonych z partii. Warto jednak podkreślić wszechobecny rozsądek. Zastanawiałem się, czy mogło w naszym mieście dojść do tego, co wydarzyło się w Kopalni Wujek. Tak, mogło, ale pod warunkiem eskalacji napięcia z którejkolwiek ze stron. Tymczasem chłodne podejście do strajku miało kierownictwo wojskowe, a zdroworozsądkowe przywódcy strajku. Podjęto więc negocjacje, których nie zerwano, mimo że istniało grono ?jastrzębi? wśród służb pozamundurowych, którzy domagali się siłowego rozwiązania. To były także dni, w których hutnicy upomnieli się nie tylko o los zatrzymanych kolegów, ale także o godność, prawa człowieka i praworządność, które były najważniejszymi hasłami ?Solidarności?.


Jarosław Rusiecki, senator: -Nie przyszliśmy na wystawę po to, by świętować 40 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, ale po to, by złożyć głęboki ukłon ludziom ?Solidarności? z tamtych dni za to, że mieli odwagę strajkiem przeciwstawić się reżimowi pomimo wielu zagrożeń i rodzących się znaków zapytania o przyszłość. To oni, nie korzystając z usług doradców, stanęli w obronie swoich liderów, kolegów, którzy zostali brutalnie aresztowani i internowani. Byłem wtedy maturzystą  i dlatego pojawiłem się przed bramą Starego Zakładu, że aresztowano i internowano mojego profesora, nauczyciela języka polskiego, Adama Miturę. Jednym z liderów strajku na Starym Zakładzie był Mieczysław Kadewski. To od niego dowiedziałem się o potrzebie dostarczenia na hutę sprzętu nagłaśniającego. Niektórzy bali się o tym z nami rozmawiać. Z pomocą przyszedł nam ksiądz prałat Kazimierz Pelc, który ostatecznie przekazał tubę i magnetofon. Nikt nie znał przyszłości, nie wiedział, co może się stać z tymi, którzy pozostali za bramą huty. Strajkujących spajała i jednoczyła idea obrony godności człowieka pracy. Wiele osób taką postawę przepłaciło więzieniem. Stan wojenny oznaczał ciężki czas dla młodych ludzi. Ponad milion Polaków wyjechało z kraju, który nie dawał im możliwości poczucia wspólnoty i rozwoju, realizacji swoich pasji.

Print Friendly, PDF & Email