„Transparentowa” akcja kibiców

Podczas sobotniego meczu piłkarskiego niewiele dobrego ze strony naszej drużyny działo się na boisku, toteż i na trybunach i w kuluarach chętniej mówiło się o tym, że kibice na ogrodzeniu parku fabrycznego przy ulicy Traugutta wywiesili transparent z odezwą do prezydenta naszego miasta.

Zawarli w niej swoistą prośbę i wezwanie, bo chyba tak trzeba rozumieć całą akcję, by prezydent zaangażował większe środki w ostrowiecką piłkę i w tej materii brał przykład z prezydenta Starachowic, w których m.in. przy pomocy byłych działaczy z Ostrowca, Star puka już do III ligi. Aha, i by zaczął poważniej traktować nasz klub cokolwiek to znaczy. W najbliższej przyszłości zapewne prezydent odniesie się do tych transparentowych treści. Nam nie udało się zdobyć do sobotnich wydarzeń nawet kilku zdań komentarza…

Nie mamy nawet źdźbła satysfakcji z tego, że o problemach występujących w ostrowieckiej piłce, a także w całym sporcie spod znaku KSZO, pisaliśmy niemalże na okrągło i uprzedzaliśmy, że warto byłoby porozmawiać, by uzdrowić sytuacje i przywrócić ducha sportu. Pisaliśmy niechybnie na Berdyczów, bo czas sobie mijał banalnym tik-tak, a tymczasem klub z roku na rok stawał się przysłowiowym kolosem na glinianych nogach. Owszem, z marką znaną w całej Polsce i przebogatą historią, ale z coraz bardziej pustą kasą. W efekcie piłkarze na dobre utknęli w trzecioligowych czeluściach na czwartym szczeblu rozgrywek. Siatkarki i piłkarze ręczni z kolei grają sobie na trzecim poziomie rozgrywek, a ich mecze interesują co najwyżej 200-osobową rzeszę najzagorzalszych kibiców.

Tak finansująca sport gmina, jak i działacze znaleźli się w swoistej inercji, odkładając rozmowy i rozwiązywanie problemów na później. Aż nadto widoczne było to podczas ostatniej zawieruchy w piłkarskim KSZO, związanej z dymisją zarządu. Czy sobotni transparent przyczyni się więc do zwiększenia nakładów gminy na piłkę nożną i cały ostrowiecki sport? Oto jest pytanie…

Zastanawiamy się przy okazji tego pytania, czy sport jest jeszcze postrzegany przez naszych decydentów, jako w pełni wartościowe dobro wspólne. Czy warto jeszcze przychodzić na zebrania klubowe, zasiadać w loży ViP, po prostu żyć z mieszkańcami wydarzeniami sportowymi. Coś się nam wydaje, że nie. Sport stracił swój urok, swój klimat… Gmina, owszem, przekazuje środki na sport takie, jakie uważa za stosowne. Każdy wie, że bez jej pomocy można byłoby uprawiać li tylko rekreację. Działacze z kolei uważają, że środki te są dalekie od wystarczających, a bez pomocy gminy nie są w stanie pozyskać sponsorów i mecenasów sportu. Wiele z firm ma centrale w innych miastach i w ogóle nie utożsamia się z Ostrowcem, jego kulturą i sportem.

Od wielu lat piszemy, by wzorem innych miast stworzyć strategię rozwoju sportu. Strategię, w tym oczywiście finansową, która nagradzałyby dobrze pracujące sekcje i umożliwiałaby dzięki niejako wypracowanym już środkom dalszy rozwój i drogę kolejnych sukcesów. Strategię, która weryfikowałaby też ludzi sportu, oddzielając wielu przypadkowych od prawdziwych menedżerów. To jest jeden z pomysłów, ale kompletnie nie uwzględniany przez całe środowisko sportowe, które wprost nie wierzy w możliwość przyjęcia takiego aktu prawa miejscowego.

Z należytą uwagą będziemy więc śledzić to, co się wydarzy po sobotniej akcji transparentowej przy ulicy Traugutta…

Print Friendly, PDF & Email